No słuchajcie, stało się! Pyknęła mi ta trzydziestka, cholera wie kiedy, cholera wie jak. Mentalnie czuję się nadal dość młodo, rzekłabym nawet – małoletnio, biorąc pod uwagę jakie rzeczy mnie śmieszą, jak ciężko mi czasem zachować powagę w pewnych sytuacjach oraz – z innej beczki – jakie rzeczy mnie stresują (rozmowy telefoniczne, wizyty w urzędach, hej-ho). Moje trzydzieste urodziny oznaczają, że prowadzę Modną Komodę ponad 1/3 swojego życia – och, oczywiście nie z taką intensywnością i zapałem jak na początku, bo znalazłam sobie też trochę innych zajęć (np. dziecko, pracę, takie tam dorosłe rzeczy), niemniej zawsze wracam tu jak boomerang i traktuję to miejsce jako swoją strefę komfortu.

A więc co się dzisiaj dzieje – dziecko polazlo na plac zabaw, „bo mamo, mój najlepszy kolega Krzysio, znam go od wczoraj, czeka tam na mnie, mamo ja muszę już iść, SZYBKO!”, a ja wykonałam kilka ważnych trzydziestoletnich spraw, takich jak wypełnienie urzędowych druczków, odkrycie, że mój paszport za dwa tygodnie się przeterminuje oraz podliczenie, ile kosztował mnie Lipiec-Miesiąc-Moich-Przyjemności-Będę-Sobie-Kupować-Co-Chcę. To ostatnie spowodowało lekki stan stresowy i ból w klatce piersiowej i sama nie wiem, czy to zawał czy złamane serce, że moje konto oszczędnościowe wygląda teraz jak wygląda. Nie wiem, ale słuchajcie to nie jest ważne. Do rzeczy! Przychodzę dziś do Was z  dziesięcioma światłymi myślami na moje trzydzieste urodziny.

Myśl 1

Może i nadszedł czas, kiedy bardziej cieszy nowy odkurzacz czy wypasiona pralka od kolejnej pary butów, ale… taaaak, ta kolejna para butów (np. takie Martensy, które sobie na stare lata wymyśliłam) wciąż cieszy i bardzo o to dbam, żeby w mojej szafie nie było przeciągu :D… I uważam, że to bardzo zdrowe, żeby w tym całym „dorosłym życiu” nie brakowało miejsca na rzeczy, które są wyłącznie dla mnie. Nie mam wstydu i wyrzutów sumienia – kupuję gadżety z Harry’ego Pottera, nowe sukienki i pierdoły z Aliexpress. Z dziką rozkoszą!

Myśl 2

Mój telefon jest pełen nieidealnych zdjęć, a na Instagramie jest mnie coraz mniej.

10 lat temu, kiedy zaczynałam blogować, przebierałam się z Kejt w krzaczorach – wszystko po to, żeby zrobić jak najwięcej stylówek w ciągu jednego wyjścia. Publikowałam posty jak z karabinu maszynowego. Paczki z Romwe (pamiętacie ten sklep?) przychodziły do mnie właściwie codziennie, a ja kupowałam dodatki do domu tylko po to, żebym mogła zrobić z nimi fajne zdjęcie. Nie wyśmiewam się z tego, po prostu to był kiedyś mój sposób na prowadzenie kanałów, to mi dawało radość i sprawdzało się. A teraz największą radość mam ze słodkiego odpuszczania sobie. Mój bielutki stoliczek, który kiedyś pełnił rolę idealnego tła do flat layów, teraz jest pełen naklejek koparek i innych ciężarówek. Zminimalizowałam ilości kupowanych ciuchów – teraz moja szafa jest pełna perełek z Laurelli i fajnych, jakościowych produktów z Shopbopa (np. biżuterii). Parę dni temu zrobiłam pierwsze w tym roku zdjęcia na bloga! Nie nakładam na siebie presji, bo to właśnie ona doprowadziła do tego, że przestałam w ogóle blogować. W pewnym momencie poczułam, że choćby skały srały, nie dam rady prowadzić tak intensywnych działań, jak na studiach. I zamiast się za to biczować, po prostu odpuściłam. Teraz robię zdjęcia wtedy, kiedy mam ochotę, kiedy chcę Wam coś świetnego pokazać, kiedy mam po prostu wenę. A 90% mojego telefonu zajmują śmieszne zdjęcia mojego dziecka, tylko dla mnie.

Myśl 3

Po ukończeniu 30 lat wcale nie jest się takim poważnym i zorganizowanym, jak to wyglądało z perspektywy 13-letniej mnie. Myślałam, że będę super gotować (no nie bardzo), że będę w szczytowym momencie mojej kariery (no nie bardzo), że będę miała przeszklony apartament w Krakowie (no chyba nie) i że nie będzie dla mnie żadnym wyzwaniem załatwienie jakichśtam urzędowych spraw, czy rozmawianie przez telefon. Co do tego ostatniego, to ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że nie ma to nic wspólnego z wiekiem, ale z osobowością introwertyczną. Znaczy się, zadzwonię, załatwię, ale pot się po dupie leje.

Myśl 4

Kiedy pierwszy raz czujesz, że jesteś strasznie dorosła? Kiedy dzieci sąsiadów zaczynają mówić ci „dzień dobry, proszę pani”. Kiedy czujesz, że jeszcze może jest dla ciebie nadzieja? Kiedy kupujesz piwo i zostajesz poproszona o dowód. Równowaga, równowaga!

Myśl 5

Uważam, że wciąż brakuje mi trochę do prawilnej dorosłości, gdyż w moim domu nie ma: tłuczka do mięsa i zestawu do szycia. Nie używam także calgonu, nie rozmrażałam jeszcze lodówki w tym mieszkaniu i mam wiecznie niedomyty piekarnik. A moją fasolkę (pierwsza roślinka), zeżarły mszyce, chociaż wciąż staram się o nią powalczyć.

Myśl 6

Dorosłość oznacza, że zluzowałam porty- dosłownie i w przenośni. Co to znaczy? Ano to, że przestałam kupować ubrania, ślepo patrząc na rozmiar. Kiedyś kupowałam S lub XS i tyle. Teraz kiedy nie ma S-ki, to biorę M-kę, która też może fajnie leżeć. Nie to, że kiedyś bałam się większego rozmiaru, nie uważałam, że to mnie będzie w jakiś nowy sposób definiować, po prostu uważałam, że mam jeden rozmiar i koniec kropka. Teraz widzę, co robią sieciówki, że czasami potrzebuję rozmiaru XS, a czasami może i L i nie mam z tym problemu. Wczoraj odpakowałam kilka paczek, które sobie zamówiłam na urodziny – spódniczka XS, sukienka M, a dżinsy z Zary 38.  Nie robi to na mnie wrażenia, nie siada mi to na mózg. To tylko jakieś cyferki i literki, kompletnie bez znaczenia.

 

Myśl 7

To już taki wiek, że nieuchronnie zbliżamy się do wysłania Młodego do szkoły. Niby jeszcze długo, ale zleci jak z bicza, ja to wiem! Dlatego właśnie czujemy ze Starszym potrzebę, żeby trochę odświeżać swoją wiedzę interdyscyplinarną. Ja wygrzebałam z domu mojej babci najlepsze książki do historii, jakie miałam w rękach (czy znacie „Czarne Grzbiety”?) i kupiłam sobie książkę o teorii względności, a Kamil wyszukał sobie coś o fizyce jądrowej. I będziemy cisnąć, coby wstydu nie było, kiedy dziecko zacznie zadawać trudniejsze pytania niż „mamo, czemu pająk ma dupkę?”.

 

Myśl 8

W pewnych kwestiach jestem teraz na maksa podobna do mojej Mamy! Kiedyś byłam totalnym zbieraczem, chomikiem. Jakoś się w tym moim pierdalniku odnajdywałam, nie powiem, natomiast miałam ogromny sentyment do rzeczy. Przywiązywałam się do pierdół i nie byłam w stanie się ich pozbyć. A teraz? Cóż, teraz doznaję stanów euforycznych, kiedy jestem sama w domu i mogę zrobić czystkę. wynoszę wtedy niepotrzebne rzeczy WORAMI. Gdybym zrobiła to przy moich chłopakach, to by mi bez końca grzebali w tych worach i wyjmowali wszystkie „przydasie”. A ja dostałabym szału! Ba, powiem więcej. W moim przyszłym domu będę miała sto pięćdziesiąt inteligentnych rozwiązań, półek, półeczek, szafek i szafeczek, gdzie będę mogła chować WSZYSSSSSTKO, bez żadnych bibelotów na wierzchu. Jak to śpiewał wybitny, polski artysta – Doniu – w 2012 roku – tylko ja i moja przestrzeń.

Myśl 9

Ok, to już ten wiek, kiedy po dziesięciu minutach schylania się nad wanną ledwo się podnoszę, a wieczorem nie marzę o niczym innym, tylko o bliskim kontakcie z moją matą do akupresury. To ten wiek, kiedy idę na masaż relaksacyjny, a pani masażystka po pierwszym macanku stwierdza, że taki masaż nie ma sensu, bo WYCZUWA takie spięcia, że „zrobi mi fajny masażyk lekarski”. I wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki. Ja jestem introwertykiem, więc nie piszczę, nie płaczę (choć powinnam!), ale w głowie krzyczę „KURWA, O KURWA MAĆ!!!!!!!!”. I po takim fajnym masażyku mam przez 3 dni takie zakwasy, że bardziej pełzam, niż chodzę. Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie uprzedzałam.

Myśl 10

Mówią, że życie zaczyna się po tej trzydziestce, No nie, ja takich frazesów akurat nie łykam, ale fakt, że moje życie na pewno na maksa zmieni się po tych urodzinach, bo tak się po prostu złożyło, z wiekiem to nie ma nic wspólnego. Na horyzoncie majaczy mnóstwo zmian, tak naprawdę w każdej sferze życia i kiedy przyjdzie czas, to z dziką rozkoszą się tym z Wami podzielę, a póki co trzymajcie proszę za mnie kciuczki – to będzie ciekawy rok i naprawdę ciężko mi powiedzieć, w jakim miejscu będę w lipcu 2021 :O!

 

Sukienka z dzisiejszego wpisu to niedostępna już kiecka z Laurelli – jest piękna, polecam Wam się na nią zaczaić na grupie Laurelli na fejsiku. A tymczasem podrzucam Wam kilka super marek z Shopbopa – może uda Wam się coś fajnego znaleźć: MINKPINK, Isabel Marant, Self Portrait, ROCOCO SAND, Fame and Partners,

Buty są marki Marc Jacobs, według mnie są zdecydowanie lepiej wyprofilowane niż Converse, ale wciąż jestem ciekawa pod względem wygody marki Golden Goose. Zerknijcie sobie na te marki, na Shopbopie niebawem znowu pojawi się spoko wyprzedaż :).