Małe kroczki – duża zmiana

W ostatnim roku staraliśmy się mocno przeanalizować co możemy zrobić, żeby zadbać o środowisko. Łatwe to nie jest, nie do końca wiem, na czym polega ta magia, ale odkąd Dudek jest na świecie, produkujemy więcej  śmieci! To nam dało do myślenia i postanowiliśmy zacząć działać tak, żeby zostawić Młodemu i jego przyszłym dzieciom planetę w jak najlepszej kondycji. Cieszę się, że świadomość na ten temat mocno wzrosła i choć wiem, że możemy zrobić jeszcze więcej, to… hej, od czegoś trzeba zacząć, prawda? A zmiany, które wprowadziliśmy, nie wymagają od nas prawie żadnego wysiłku, tu raczej chodzi o zmianę przyzwyczajeń i nawyków. A kiedy my wprowadzamy zmiany, Adaś przyjmuje je za coś naturalnego. Win-win!

  1. Mniej zakupów w sieciówkach

Kilka lat temu zachłysnęłam się możliwością kupowania online, kurier z paczkami z Zary kursował do mnie kilka razy w miesiącu. To było wygodne, bo mogłam za darmo zwrócić wszystko to, co mi nie odpowiadało. A czy wiecie, co dzieje się z takimi ubraniami ze zwrotów? Czasami nigdy nie trafiają już do sprzedaży – są niszczone, ewentualnie (to bardziej optymistyczne) oddawane czy sprzedawane outletom.  Rzeczy niesprzedane są często palone! Dlatego również w naszym interesie jest to, by ograniczyć niepotrzebne zwroty i zakupy, które powodują nagromadzenie ciuchów słabej jakości. Ja bardzo mocno ograniczyłam zakupy w sieciówkach – wiadomo, że nadal to robię, ale mogę śmiało powiedzieć, że dzieje się to o 60-70% rzadziej niż jeszcze rok temu. Dużo częściej stawiam na polskie marki (jak np. Laurella) – wysokiej jakości materiały, polską produkcja w dobrych warunkach. Poza tym, wybieram marki z wyższej półki – droższe, ale lepsze jakościowo, stworzone z lepszych materiałów (tu np. Shobop- dzisiaj pokazuję Wam pastelowe nowości z Shopbopa, które są zdecydowanie premium pod kątem jakości). Widzę, że takie ubrania wytrzymują w mojej szafie wiele sezonów w nienagannej kondycji.

  1. Kawa do swojego kubka!

… a jedzenie do swojego pojemnika. Staram się jak najmniej kupować w pracy z cateringu, bo ilość plastiku, jaka się generuje po jednym posiłku – poraża. Praktycznie do zera wyeliminowałam kupowanie kawy na wynos, jeżeli chcę się jej napić wcześniej niż po przyjściu do pracy, to po prostu wlewam ją do kubka termicznego.

  1. Eko-torby i worki na warzywa

Staram się zawsze mieć ze sobą płócienną torbę, a jeśli nie mam… to mam pecha. Nawet Louis Vuitton przyjmie buraki bez plastikowej siatki – trudno, to mój problem. Kiedyś zajrzeliśmy do pudła w kącie kuchni i odkryliśmy, że mamy tam z 20 plastikowych torebek przynoszonych ze sklepu. Kosmos! Kupiliśmy wielorazowe torby w Lidlu i na większe zakupy chodzimy z nimi. Kiedy mamy jakiś fakap i nam jednej zabraknie – kupujemy papierową. Tylko tyle i aż tyle.

  1. Mrożę ile mogę!

Przyznaję się, mamy z tym problem! Nie wiem, czy kupujemy za dużo jedzenia, czy ulegamy chwilowej chęci na daną rzecz, czy kupujemy więcej po to, by dwa razy nie chodzić do sklepu, ale faktycznie, wyrzucamy sporo jedzenia. Czasami nawet nie wiem, jak to możliwe, że coś się tak szybko zepsuło. Staram się z tym walczyć i mrożę wszystko, co mogę. Dzięki temu mamy zawsze dostęp do czegoś smacznego, kiedy nie chce nam się gotować. Ach, no i śmiejemy się wszyscy z tych słoików – a to przecież jest bardzo eko!

  1. Woda z filtra

Przestaliśmy kupować wodę butelkowaną. Kupiliśmy Britę i zapas filtrów na pół roku. Pijemy tylko taką wodę, wyjątkiem jest Duduś, który jakieś pół roku temu skończył fazę na sok jabłkowy – teraz pije tylko wodę, ale na spacery zabiera małe buteleczki. Wiecie, chłopak czuje się dorosły, kiedy sięga po swoją prywatną butelkę do zgrzewki. W domu staramy się dawać mu wodę ze szklanki, ale i tak jesteśmy z niego mega dumni, że odstawił sok :).

  1. Metalowe słomki

Dla wszystkich! Adaś kocha poranne kakao i herbatę i lubi pić je przez słomkę. Jeszcze jakiś czas temu korzystaliśmy z plastikowych słomek, dziś mamy w domu wyłącznie słomki ze stali nierdzewnej – wielorazowe, ekologiczne.

  1. Mniej plastikowych zabawek

Przyznaję, ten krok nie był związany z ekologią, ale raczej wychowaniem Adasia, natomiast efekt jest taki, że na tym polu również wygrywamy. Wprowadziliśmy zasadę – zabawki na większe okazje. Na urodziny, na dzień dziecka. Bez okazji – tak, np. książka, ponieważ ich nigdy za wiele, a kiedy trzeba – artykuły plastyczne, bo to się po prostu wyczerpuje, a nasz syn jest samozwańczym malarzem-rzeźbiarzem. Poprosiliśmy naszych rodziców, żeby również się tej zasady trzymali i widzę, że bardzo się starają 😊.

  1. Mniej mięsa

A to z kolei nie był mój pomysł! Bo chociaż wegetarianizm jest mi bliski pod względem emocjonalnym, to niestety ja lubię mięso. Tyle, że… chłopaki nie lubią. Jedzą, ale bardzo rzadko, a ja nie zmuszam i nie namawiam, bo zmuszanie kogokolwiek do czegokolwiek powoduje zupełnie odwrotny skutek. Światowa Organizacja Zdrowi uznała przetworzone mięso za jeden z najbardziej rakotwórczych czynników – tuż obok azbestu i palenia tytoniu! Wiedzieliście o tym? Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem, działająca przy WHO, ogłosiła, że większe, niż zalecane, spożycie mięsa, zwiększa zachorowanie na niektóre nowotwory. Poza naszym zdrowiem, cierpi także środowisko – fermy przemysłowe zanieczyszczają glebę, wodę, powietrze i wpływają negatywnie na klimat. Słuchajcie, wygląda na to, że chłopaki wiedzą co robią. Więc jemy mięso, natomiast w zdecydowanie mniejszych ilościach. Nadrabiamy gastrofazę innymi produktami.

 

1. Coach 1941

2. MCM

3. Soludos

4. Balenciaga

5. Jennifer Behr

6. Flora Nikrooz

7. See by Chloe

8. Tory Burch

9. Levi’s

10. Rahi

Mnie najbardziej podobają się: 2,8, i 10, a Wam?