Moja droga do pracy zajmuje mi sporo czasu – odległości w Warszawie są nieubłagane i poświęcam dziennie dwie godziny na sam transport tam i z powrotem. Początkowo nie wiedziałam, co z tym czasem zrobić. Szybko nauczyłam się traktować go jako mój czas wolny i wykorzystuję go na oglądanie seriali i słuchanie audiobooków. O książkach opowiem Wam przy innej okazji, bo ilość absolutnie genialnych seriali, jakie zobaczyłam w ciągu ostatnich kilku miesięcy jest – jak na moje ostatnie możliwości – ogromna! Muszę Wam o nich opowiedzieć, bo się normalnie uduszę! Jedziemy z tym!

Jane the Virgin 8/10

To bardzo przyjemny pastisz brazylijskiej opery mydlanej, podany w zabawnej, luźnej i błyskotliwej formie. Jane jest dziewicą i, niczym najświętsza panienka, zachodzi w ciążę! Jeżeli szukacie lekkiego serialu z szalonymi zwrotami akcji, godnymi telenoweli, to jest to pozycja obowiązkowa :)! Czekam na kolejny sezon, gryząc paznokcie z ekscytacji – a muszę Wam powiedzieć, że jako dzieciak nie obejrzałam ŻADNEJ telenoweli, żadnego „Zbuntowanego Anioła”, żadnej „Brzyduli” i ogólnie mocno gardziłam takimi produkcjami. A ta komedia jest po prostu świetna :D!

 

Alienista 7/10

XIX-wieczny Nowy Jork, makabryczne zabójstwa i raczkująca psychopatologia oraz dochodzenie kryminalne, których jeszcze nikt nie uważa za wiarygodne metody łapania przestępców. Ten serial jest ciemny, deszczowy i brzydki – chyba właśnie dlatego tak wciąga, nie wiem jak Wy, ale ja kocham taki mglisty, gęsty klimat.

Brooklyn 9-9 9/10

Do tego serialu podeszłam bez większych nadziei i planów. Przeczytałam na jego temat dyskusję, kiedy pojawiła się wizja zdjęcia go z anteny FOX, co komentujący bardzo ciężko przyjęli. Część pisała, że to jedyny dobry serial EVER! No nie powiem, zaintrygowało mnie to! Odważne słowa :D! Pierwszy, drugi odcinek były ok, ale bez szału – ot, miły, czasami zabawny serial. A potem tak się rozkręcił, że  faktycznie umieściłabym go w pierwszej trójce najlepszych seriali komediowych wszech czasów. Akcja odbywa się a posterunku policji, ale nie martwcie się – nie jest to 13 posterunek :D. Gagi są przezabawne, a rys postaci w punkt. No po prostu złoto! Jeżeli szukacie czegoś lekkiego i krótkiego (odcinki mają 20 minut), to koniecznie odpalcie sobie Brooklyn 9-9

Lucyfer 9/10


Władca Piekieł Lucyfer ma dosyć dotychczasowego życia i postanawia wyrwać się z piekła, żeby spędzić urlop na Ziemi. Zostaje właścicielem klubu, w którym urządza piekielnie dobre imprezy, jeździ Corvettą i wyrywa laski. Zbiegiem okoliczności okazuje się, że jego umiejętności przydają się w… pracy policji. I dalej standardowo, jak to w takich serialach bywa (oglądaliście np. Castle?) – Lucyfer poznaje panią detektyw, łączą siły i łapią przestępców. A to wszystko w zabawnej, błyskotliwej otoczce. Mega dobry serial, mega przystojny Lucyfer. I ten jego brytyjski akcent, do stu diabłów!

Good place 10/10

Eleanor umiera. Nie prowadzi zbyt dobrego życia, więc jest dość zdziwiona, że udaje jej się trafić do nieba, czy też raczej do „Dobrego Miejsca”. Szybko jednak okazuje się, że nastąpiła pomyłka, jakiś błąd w rajskim systemie  i nie powinna się tutaj znaleźć… Nie będę zdradzać Wam dalszej fabuły, ale powiem jedno – jest grubo! Po pierwsze – serial jest prześmieszny i błyskotliwy. Po drugie – zwrotów akcji nie brakuje, ale wszystko się trzyma kupy, a wszystkie sezony mają naprawdę dobry poziom. Po trzecie – wcześniej zupełnie nie doceniałam Kristen Bell jako aktorki, uważałam, że to troszeczkę niższa półka wśród artystów – jakże ja się myliłam. Główna bohaterka spokojnie mogłaby mi za taką opinię wygarnąć, że „YA BASIC!”. Obejrzyjcie koniecznie! To serial inny niż wszystkie.

Prison Break 10/10

A to jest chyba największe serialowe zaskoczenie. To jest serial z 2005 roku – pamiętam go z czasów gimnazjum. To znaczy – wszyscy oszaleli na jego punkcie, a ja – jak zawsze idąca pod prąd – stwierdziłam, że olewam i nie będę go oglądać. Aż do teraz, bo pojawił się na Netflixie – Kamil namówił mnie, żebyśmy sobie go odpalili, a ja uznałam, że nie mam lepszych pomysłów. I słuchajcie, ja pierwszy sezon praktycznie przeskakałam na kanapie. Tak, skakałam z emocji, gryząc paznokcie! Jakie to jest dobre! Gość trafia do więzienia. I jest z tego bardzo zadowolony, bo jest to część jego planu, którego celem jest uratowanie swojego brata, skazanego na śmierć. Serial dla każdego fana thrillerów i… Orange is the new black 🙂

Ty 9/10

To chyba najczęściej polecany serial ostatniego miesiąca, czy jest tu ktokolwiek, kto jeszcze nie oglądał „Ty” z aktorem grającym Daniela Humphreya z Plotkary. Joe, główny bohater, prowadzi księgarnię. Jest miłym, inteligentnym, ekstremalnie wrażliwym chłopakiem i… psychopatą. Serial pokazuje, jak łatwo jest zdobyć informacje o każdym z nas i jak bardzo jest to niebezpieczne. Serial trzyma w napięciu przez cały czas i nie jest czarno-biały – to nie jest tak, że mamy dobrych i z gruntu złych bohaterów. Mocne i dobre!

Sex Education 8/10

Miałam ochotę na coś lekkiego i postanowiłam odpalić Sex Education, zdecydowanie serial dla młodszych odbiorców, ale nadal przyjemny, bardzo śmieszny i pożyteczny w kontekście współczesnych problemów dzieciaków. Główny bohater, Otis jest szkolną szarą myszą i prawiczkiem – i dobrze mu z tym. Wszystko zmienia się, kiedy, idąc za przykładem swojej mamy – seksuologa – staje się szkolnym terapeutą i pomaga innym uczniom zająć się swoimi problemami.