Chyba już sto lat nie pokazywałam Wam żadnych moich zakupów. Fakt- ostatnio mocno z nimi przystopowałam, ale wiecie – pogoda za oknem nastraja do wymiany garderoby, zwłaszcza do zainwestowania w nowe buty (espadryle rządzą!) i okulary przeciwsłoneczne. I tak też zrobiłam! Jeżeli chcecie zobaczyć kilka rzeczy, które ostatnio udało mi się dorwać w Shopbop, czytajcie dalej.

Kocham espadryle!

To moje ulubione buty na lato. Miłością do nich zaraziłam Kamila i tylko zdrowy rozsądek powstrzymuje mnie przed kompulsywnym poszukiwaniem espadryli dla Dudusia… Poprzednie sezony należały do dwóch par: tych z Kenzo i tych od Tory Burch. W tym roku postanowiłam sięgnąć po  coś nowego, postawiłam na znaną mi wcześniej markę Soludos (miałam od nich… espadryle, ale nie takie zwyczajne, tylko sznurowane, z otwartą piętą). Mają tak piękne wzory, że Kenzo się do nich nie umywa, ale widzę dwa problemy – po pierwsze bardzo ciężko jest z rozmiarem.

Jako pierwsze zamówiłam espadryle z flamingami.

Wybrałam mój standardowy rozmiar, okazało się, że są takie… hmm… nazwijmy to „slim fit”. Stwierdziłam, że albo je rozchodzę, albo pozbędę się ich i zamówię większe. Fuck logic, flamingi leżą w pudełku, a ja zamówiłam o pół rozmiaru większe espadryle z napisem „c’est la vie”. Są przepiękne, mają grubszą podeszwę i piękny, miętowy odcień. Wydaje się jednak, że mogą mi spadać z nogi. Tia, chyba powinnam mieć rozmiar 7 1/4… Dałam jeszcze jedną szansę flamingom, postaram się je rozciągnąć, a do tych drugich kupię wkładkę, za ładne są te buty, żeby się tak szybko poddawać, ale ostrzegam Was przed dziwną rozmiarówką. Możecie dostać na na Shopbop i na głównej stronie Soludos, ale podobno któraś z Was widziała je na Zalando.

Boom!

To jest, jak to mówią ludzie młodsi ode mnie (#komodastarowinka), SZTOS! Od lat jestem wierna okularowej marce Ray Ban, której chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Jedną z moich ulubionych par są lustrzane, niebieskie aviatory. Są bombowe, ożywiają nawet najbardziej nudziarską stylizację. Właśnie dlatego zdecydowałam się na nową, odjechaną parę Ray Banów – tym razem postawiłam na lustrzany model Round w kolorze różowo-pomarańczowym. Nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła pokazać Wam je w zestawie. Dziecko mówi, że są wporzo!

I ostatnia pierdółka, rzutem na taśmę. Naszyjnik z jednorożcem – miałam ochotę na jakieś nowe wisiadło, alternatywę dla mordowanych ostatnio przeze mnie misiów Tous. Chyba nie muszę tłumaczyć, czemu wybrałam jednorożca. Hello. To jednorożec. Nie ma fajniejszego naszyjnika :D. Dajcie mi znać, co Wam się ostatnio udało upolować. Buziaki!