Albo to ja mam beznadziejne tempo dodawania treści na bloga, albo to lato zrobiło mnie w wała i uciekło szybciej, niż się tego spodziewałam. Przeglądam moje zdjęcia, które czekają na swoją kolej i widzę, że znowu kilka sesji nie doczeka się publikacji – bo jaki jest sens pokazywania espadryli i szortów w październiku, kiedy już ostatkiem sił wmawiam sobie, że na trencz wcale nie jest za zimno? Mimo to, tej sukienki nie mogłabym Wam nie pokazać – to jedna z tych rzeczy, o którą ciągle pytacie mnie na instagramie! Różowe, nieobrębione cudeńko jest z Mosquito i myślę, że będzie wyglądać równie świetnie do czarnym rajtek… No, niech stracę! Przecież nie przeżyję tylu miesięcy, chodząc tylko w spodniach. Zasady rządzące wszechświatem są naprawdę bardzo proste – im zimniej się robi, tym większą nienawiścią pałam do całego uniwersum i tym bardziej jęcząca się staję. Włączcie sobie Komoda Alert i absolutnie nie odpalajcie moich instastories. Pewnie zetkniecie się tam z huraganem negatywnych emocji, narzekania na czym świat stoi i plucia jadem na prawo i lewo. Żeby nie było, że Was nie ostrzegałam! Gotowi? Sezon Wiecznej Zmarzliny czas zacząć!

sukienka: Mosquito
torba: Tory Burch via Shopbop
buty: Zaxy
zegarek: Daniel Wellington