W ostatnich miesiącach miałam szczęście do kosmetyków, trafiałam na same hity. Przesyłka od Sephory z nowościami z wchodzącej na polski rynek marki Kat von D zwaliła mnie z nóg! Zwłaszcza dwie rzeczy, które dzisiaj Wam pokażę, koniecznie zwróćcie na nie uwagę na zakupach.

Ta paleta to cudeńko. Shade and Light z Kat von D to trzy pudry, trzy bronzery, od najjaśniejszego, do najciemniejszego, różne tony.  Kosmetyk jest w 100% mamoprzyjazny – Młody mnie głaszcze, szczypie, tarmosi, a makijaż doskonale trzyma się przez cały dzień – zarówno puder jak i bronzer. Cudownie się rozciera, ma przepiękne wykończenie. Minus? Pudry już osiągnęły dno… Za mało ich! :))Od dawna nie mam czasu na pełny makijaż. Właściwie nie używam paletek cieni, jeżeli w ogóle maluję czymś powieki, to jest to Święto Lasu. Czasami udaje mi się użyć pojedynczego cienia. Moim ulubieńcem ostatnich miesięcy jest metaliczny brąz z Kat von D, który jest nie do zdarcia i daje piękny efekt nawet w pojedynkę. Ładnie się rozciera, tak naprawdę towarzystwo innych cieni jest zbędne.

MAC Prep + Prime FIX PLUS to mgiełka – jeden z najbardziej uniwersalnych kosmetyków jakie mam. Można aplikować go na twarz przed makijażem, żeby się orzeźwić, odświeżyć, nawilżyć. Można też psiknąć nim makijaż, żeby zlikwidować zbyt dużą pudrowość (np. jeśli przesadzimy z ilością makeupu). Fix Plus jest świetny po ciężkiej, krótkiej nocy, kiedy chcę zlikwidować opuchnięcia i obrzęki pod oczami.

Moja kolekcja szminek MAC w tym roku znacząco się rozrosła… Tak, tak, pomadki to nadal moja guilty pleasure. Matowa Velvet Teddy to jedna z tych, po którą normalnie nigdy bym nie sięgnęła. W opakowaniu wyglądała odpychająco. Jakiś taki pomarańczowo-brązowy odcień, co to w ogóle jest?! Dopiero po wpisaniu w google „velvet teddy swatch” wyskoczyło mi całe mnóstwo zdjęć, w tym fotki Kylie Jenner, która w takim odcieniu wygląda po prostu bajecznie… No i chwyciło mnie, ba, okazało się, że to świetny, codzienny, neutralny kolor i oczywiście – standardowa dla MAC trwałość, jakość wykończenia. Jeśli chcecie kupić sobie szminkę MAC, ale nie macie pomysłu na kolor, wypróbujcie Velvet Teddy, być może zakochacie się tak jak ja.

Hypoalergiczny tusz do rzęs z Bell to już kolejny produkt z tej firmy i z tej serii. Wszystkie, które do tej pory testowałam, okazały się fantastyczne! A nie było tego mało – pomadki, tusze, cienie do powiek, kredki do powiek… Jeśli czytacie moje posty kosmetyczne to wiecie, że w kwestii tuszów do rzęs jestem zwolenniczką kupowania tańszych produktów. Kilka razy zdecydowałam się na droższe kosmetyki i niestety nie sprawdzały mi się, a osławione maskary czasami dawały zdecydowanie mniejszy efekt niż te tańsze. Dlatego już od dawna stawiam na tusze do rzęs Bell – fajna szczoteczka, dobra konsystencja produktu, tusz wydłuża, pogrubia i podwija rzęsy. Nie osypuje się przez cały dzień. Nie potrzebuję niczego innego.

Jestem totalną niemotą w kwestii samoopalaczy. Potrafię zrobić sobie krzywdę absolutnie każdym produktem, nawet takim, o którym wszyscy mówią, że „nie da się zrobić sobie kuku”. Dlatego zdecydowanie wolę balsamy brązujące. W tym sezonie postawiłam na cudowną serię Cupuacu z Ziai. I faktycznie – efekt jest bardzo delikatny, codziennie nabiera na intensywności, dlatego nawet, jeżeli mam jakiś malutki fakap i widzę gdzieś smugi, to następnego dnia, po kolejnym posmarowaniu, one znikają. Dzięki temu kosmetykowi nie byłam taka tragicznie blada latem 🙂

Baza z Becca First Light Primer Filter to kolejny kosmetyk mamoprzyjazny – jej działanie to pobudzanie, rozświetlanie, nawilżanie szarej, zmęczone cery. Czyli mojej, po nieprzespanej nocy! To mój hit i odkrycie, koniecznie zerknijcie na ten produkt w Sephorze.

I jak zwykle w kosmetycznych wpisach mam dla Was mój kolejny hit do brwi. Mam kilka ulubionych kosmetyków, ale tego ostatnio używam najczęściej, chociaż z góry mówię – pod kątem matkoprzyjazności nie jest on najlepszy, bo jego używanie wiąże się z odrobinie większą ilością czasu, niż gdybym użyła po prostu żelu do brwi . No ale wybaczam i jestem skłonna poświęcić na brwi 3 minuty, żeby wyglądały naprawdę ekstra. Produkt z L’Oreal to duet – kolorowy wosk i cień. Ja używam tylko wosku, ściętym pędzelkiem maluję i układam brwi jednocześnie. Dajcie mi znać o Waszych ostatnich hitach :)!