Wstaję rano, punkt szósta, bo Młodzieniec ma budzik w zadku i zawsze tak wstaje. Siedzę u rodziców, Mama pobiegła po świeże bułeczki, a ja postanawiam popisać się swoimi umiejętnościami robienia wielu rzeczy na raz. Młody do łóżeczka, zasypuję go najbardziej abstrakcyjnymi zabawkami, jakie widział świat (pasek do spodni, rurka do aspiratora do nosa, malutki portfelik w kształcie szejka i mocno zakręcony słoiczek kremu pod oczy, który świetnie się turla i jest zabawa). Najpierw trochę sprzątam, ubieram się, myję. W końcu siadam obok, wyciągam sprzęt do makijażu, robię twarz, a dzidziuś się grzecznie bawi. Nakładam podkład, maluję rzęsy, całość zajmuje mi trzy minuty, zaglądam do Adasia, który jest podejrzanie cicho i zamieram. W pierwszej chwili nie wiem co tu się odwaliło. Calutki Duduś, od czubka głowy po same pięty jest czymś wysmarowany. Czymś tłusto-białawym. Warto dodać, że jest z siebie wyjątkowo zadowolony, pytam go więc rzeczowo: „ożesz w dupę jego mać, człowieku, co tu się oddudusiowało???”, na co on zaczął szaleńczo chichotać. To mnie tylko jeszcze bardziej zmartwiło – rzadko chichocze bez większego powodu. Wtedy zobaczyłam odkręcony słoiczek kremu pod oczy. Pusty. Rozsmarowany na całym Dudusiu, na jego piżamce, twarzy, włosach i stópkach. Na pluszaku i na łóżeczku. No i, nie czarujmy się, z całą pewnością w jakiejś części rozsmarowany na ścianach jego przełyku. Krem. Zakręcany krem w słoiku. Dzidziuś, dziesięć miesięcy. Ja wiem, że on od czwartego miesiąca ma opanowany chwyt pęsetowy. Ja wiem, że on sobie szuflady odsuwa i rozpierdziela po całym mieszkaniu majtki i skarpetki starych. Ja wiem, że piekarnik otwiera tak zdecydowanym ruchem, jakby chciał powiedzieć, że master chef junior może być tylko jeden. Ale odkręcanie słoika? Wyżeranie kremu pod oczy? Co prawda dobrego, drogiego, bez sztucznych syfów, ale nadal kremu. Moja mama skwitowała to szybkim: „jak się po trzech godzinach nie zrzyga, znaczy się, że się przyjęło”. Nie wyrzygał. Przyjął. Zmarszczek nie będzie, a jak porządnie razem popracujemy, to będzie mi chłop odkręcał słoiki z kiszonymi ogórkami, ha!

t-shirt: Mosquito
spodnie: F&F
buty: Michael Kors
zegarek: Daniel Wellington
torba: Obag