1. Moim najbardziej obrzydliwym, ohydnym nawykiem, za który dostaję po łapach od każdej mojej manikiurzystki jest skubanie skórek. Kiedy jestem bardzo zestresowana, moje dłonie przypominają aktywny wulkan. Strasznie mi wstyd, że tak robię i staram się nad tym panować, bo przecież, do cholery, małe dzidziusie ładują palce do buzi, a nie ich matki! :OO

2. O tym, że jestem aspołeczna, to starzy czytelnicy bloga doskonale wiedzą. Unikam rozmawiania przez telefon (niech żyją aplikacje mobilne i zamawianie jedzenia bez rozmawiania z drugim człowiekiem!), lubię siedzieć w domu i nie przepadam za miejscami, w których jest dużo ludzi. Nie wiecie jednak, że również moi przyjaciele i znajomi mają ze mną skaranie boskie. To święto lasu, kiedy to ja się do nich odzywam i proponuję spotkanie. Nigdy nie dzwonię, nie cierpię paplać przez telefon. Wiecznie dostaję za to opieprz. Kiedy nie mieszkałam jeszcze z Kamilem, dostawałam ochrzan również od niego! Masakra, bo ja naprawdę lubię spędzać czas z moimi bliskimi!

3. Im dłużej mieszkam w Polsce, im dłużej żyję w zimnie i deszczu, tym częściej myślę o tym, co jeszcze parę lat temu nie przeszłoby mi przez myśl – o przeprowadzce do jakiegoś cieplejszego miejsca. Trochę jestem w potrzasku, bo jestem bardzo związana z rodziną i wyprowadzka to potężne wyjście z mojej strefy komfortu, ale ciągłe zimno sprawia, że jestem po prostu nieszczęśliwa i zdołowana. Odrobina witaminy D i od razu chce się żyć. Jestem ogromnym ciepłolubem

4. Tsundoku. Wiecie co to jest? Kompulsywne kupowanie książek, których nigdy się nie czyta. No, u mnie nie jest tak źle, bo w końcu czytam każdą książkę, którą mam, ale niektóre pozycje czekają nawet latami na swoją kolej! Czuję się bezpiecznie, kiedy wszystkie książki, które wpadną mi w oko, stoją grzecznie na półce.

5.  Uwielbiam sushi, ale jem je jak ostatnia pokraka, więc zawsze zamawiam je do domu :D…

6. Ciągle ktoś mi mówi, że wyglądam na dużo młodszą, niż w rzeczywistości. Mam 27 lat i ciągle muszę pokazywać dowód osobisty przy kupowaniu alkoholu i… kuponów lotto. Pan z Tesco w Lublinie za każdym razem patrzy na mnie sceptycznie, kiedy kupuję u niego kupony. A ja zawsze mówię mu: „No niech mi pan znowu tego nie robi. Ja mam dziecko, prawie 30 lat na karku!” :D.

7. Chciałabym opalać się jak człowiek, ale słońce nie odwzajemnia mojej miłości… Dwa tygodnie na Lanzarote dały mi (i Kamilowi też) lekkie muśnięcie na skórze. Inni ludzie mają większe efekty po jednym dniu na działce pod miastem :D. Niestety mam też alergię na słońce, więc używam tylko bardzo wysokich filtrów, inaczej dostaję wysypki.

8. To, o dziwo, jedno z najczęstszych pytań, jakie od Was dostaję, mimo że minęło tyle lat: co zdawałam na maturze? Zdawałam język polski na poziomie podstawowym, język angielski również na poziomie podstawowym oraz rozszerzoną historię i WOS. Pytacie też, czy planuję aplikację: nie i nie planuję pracować w zawodzie, ale tylko krowa nie zmienia poglądów, kto wie, co będzie za dziesięć lat?

9. Przypuszczalnie moim największym marzeniem – z tych potencjalnie osiągalnych – jest napisanie książki

10. Przed Modną Komodą miałam kilka różnych blogów, większość z nich była pamiętnikami. Największą radochę sprawiało mi tworzenie szablonów, grafik i grzebanie w html-u. Szkoda, że nie pociągnęłam tego tematu, może dzisiaj byłabym w tym całkiem niezła. W ogóle to jest kilka takich rzeczy, w których kiedyś byłam dobra, a teraz nie mam już z tym zbyt wiele wspólnego – pływanie, akrobatyka sportowa, gra na pianinie. Chciałabym mieć trochę więcej czasu, żeby rozwijać swoje stare i nowe pasje.

spodenki, t-shirt: Zara
okulary: Ray Ban
sandały: no name
torba: Michael Kors via Shopbop