Jak przetrwać z małym dzieckiem? Wydaje się banalne, w końcu my jesteśmy duzi, a dzieciak jest mały. My tu rządzimy! Każdy umie zabawić dziecko- kiedy płacze to przytulić, nakarmić albo przewinąć i wsjo… tak? No, przyznać się, czy jest tu ktoś, kto tak uważa? Jeśli tak, to zapraszam do domu na tydzień z dzieckiem. A potem skontruj sobie ten tydzień z trzema miesiącami, sześcioma, dwunastoma… W domu syf malaria, ty nie masz czasu na śniadanie i nie pamiętasz jak to jest siedzieć na kibelku w samotności? A kiedy już ci się wydaje, że ogarnęłaś własne dziecko, ono nagle wchodzi w sto dwudziesty ósmy SKOK (srok) ROZWOJOWY i psu w dupę cała robota, na nowo poznawaj tajniki i zakamarki jego umysłu. Znam to doskonale! Dziecko to, używając eufemizmu, bardzo intensywne stworzonko. Jak uniknąć psychotropów, alkoholizmu, głębokiej depresji i samobójstwa? No, a przynajmniej śmierci głodowej (bo nie bardzo jest czas na gotowanie/jedzenie) i tików nerwowych (a już na pewno kompulsywnego śpiewania piosenek dla dzieci)? Jest na to kilka niezawodnych sposobów!

śpiworek do wózka (cieplutki!) jest z Tiny Star

  1. Dobra mantra

Na początku wszystkie, jak jeden mąż, kazałyście mi powtarzać dwie rzeczy: „to minie” oraz „będzie lepiej”. Mowa o pierwszych miesiącach, tak zwanym czwartym trymestrze, kiedy dziecko jeszcze nie jarzy o co chodzi w tym całym byciu na świecie, w związku z tym kontakt jest z nim wyjątkowo utrudniony. Porozumiewa się z nami kwiknięciami oraz płaczem (ok, głównie płaczem) i wcale nie śpi całymi dniami, jak to głoszą mondre poradniki rodzicielskie. Dodatkowo najpewniej będzie miało kolki, z którymi można walczyć, ale nierzadko bezskutecznie. To trzeba po prostu przetrwać. Powtarzajcie sobie to od dziesięciu do dziesięciu tysięcy razy na dobę. Nie musisz konsultować się z żadnym lekarzem ani farmaceutą.

  1. Zaangażuj kogoś do pomocy i idź na randkę!

Super, jeżeli masz swoich bliskich w zasięgu ręki, gorzej, jeżeli – tak jak my- mieszkacie sami w mieście. Dlatego w tym momencie doceniamy i wykorzystujemy maksymalnie każdą ofertę pomocy. Dzisiaj (siedzimy w Lublinie razem z Młodym) poszliśmy z Kamilem na randkę do świetnej knajpy na Krakowskim Przedmieściu i czuliśmy się nie tylko cudownie odprężeni i zrelaksowani, ale też bardzo zakochani. Bardzo nam brakuje takich chwil, bo rzadko mamy możliwość wyjścia tylko we dwoje, dlatego powoli rozpoczynamy poszukiwania niani – żebyśmy mogli częściej kultywować wspólne momenty. Bo nie jesteśmy tylko rodzicami, ale przede wszystkim jesteśmy super fajową parą!

  1. Przydatne gadżety

Knebel i meliska na sen… No, no, przecież żartuuuuuuję! Czarny humor Komody, no worries. Nie wszystkie rzeczy, w które zaopatrzyłam się, czekając na Adasia, okazały się potrzebne. Część z nich to totalnie zbędny wydatek, na pewno poświęcę temu odrębny wpis na bloga. Są jednak i takie gadżety, które spowodowały, że te pierwsze miesiące z dzieckiem były o wieeeeeele łatwiejsze. Część z nich nadal się nam przydaje – np. Whisbear czy bujak Stokke. Poczytajcie sobie koniecznie o tych dwóch rzeczach, bo, z perspektywy ostatnich sześciu miesięcy widzę, że te rzeczy ułatwiają nam życie od samego początku i mam nadzieję, że jeszcze trochę nam posłużą.

  1. Wyjdź z domu

Rozumiane dwojako. Albo zostaw z kimś dziecko, trzaśnij drzwiami i nie wracaj przez dwie godziny (usiądź nad jeziorem i pooddychaj, idź na kawę z przyjaciółką, poczytaj książkę na ławce w parku, idź na zakupy). Albo – w przypadku braku kogoś, z kim możesz zostawić dziecko – weź zioma ze sobą i idźcie na spacer. Nie jestem pewna, czy ta teoria sprawdza się u wszystkich dzieci, ale moje uspokaja się na spacerach, a im większe wertepy i wstrząsy, tym szybciej zasypia. Zimą to dość kłopotliwe, bo osobiście nie przepadam za łażeniem w śniegu, ale ostatnio, kiedy termometry pokazały już 15 stopni, dwugodzinny spacer oznaczał, że mogłam co najmniej z pół godziny siedzieć nad jeziorem i nadrabiać nie tylko dzwonienie i mejlowanie, ale też jutuby, bo młody spał. A ja wygrzewałam twarz promieniach słońca. W lutym! Cudnie!

  1. Zaopatrz się we wszystko, co uatrakcyjni ci siedzenie w domu z dzieckiem

Wykup sobie dostęp do Netflixa, zgraj sobie kilka fajnych audiobooków na telefon, przemyśl kwestię diety pudełkowej (żeby nie musieć gotować), poszukaj grup lub forów dla mam (nic tak nie pomaga człowiekowi w chwili kryzysu jak poczucie wspólnoty). Wszystko to, co możesz robić, jednocześnie zajmując się dzieckiem, jest dobre. Oprócz walenia wódy, walenie wódy z dzieckiem odpada, miłe panie!

  1. Cała nadzieja w drzemkach

Śpiące dziecko daje tyyyyyle możliwości! Możesz umyć gary, ugotować obiad, napisać kilka tekstów na bloga, zrobić zaległe zdjęcia, nagrać film na jutuba, ale też… możesz położyć się koło dziecka i odespać beznadziejną noc. Albo nałożyć maseczkę na twarz i przez całe pół godziny słuchać muzyki relaksacyjnej albo ćwierkania delfinów, czy co cię tam potrafi odprężyć. Sen dziecka jest super. To dzięki niemu dzidziuś się ładnie rozwija i… daje matce nadzieję, że zostały jej resztki normalności w życiu, które od momentu jego pojawienia się na świecie, jest przewrócone do góry nogami :D!

Dobra, teraz koniecznie podzielcie się swoimi sposobami. W kupie siła!