DSC09560

Jakiś milion lat temu obiecałam Wam recenzję wszystkich koreańskich BB kremów, jakie testowałam w ubiegłym roku – było ich niemało, bo aż sześć i tylko jeden z nich okazał się porażką. Jeden to całkowity średniak, a cała reszta jest po prostu świetna! Jeśli tak jak ja bezskutecznie poszukujecie bardzo jasnego produktu (a przekrój kolorystyczny drogeryjnych podkładów jest dla Was porażką…), który dodatkowo będzie miał przyzwoitą ochronę SPF, to przyjrzyjcie się koniecznie produktom, którym poświęcony jest dzisiejszy wpis.

DSC09539A, jedna ważna sprawa. Moja cera jest raczej normalna,odrobinę skręcająca w stronę suchej. O tej porze roku jest mocno odwodniona. Nie potrzebuję mocno kryjącego produktu (w przeciwnym razie nie szukałabym ideału wśród BB kremów), ale czegoś, co ujednolici koloryt skóry i ukryje naczynka i drobne niedoskonałości, które raz na jakiś czas u mnie zagoszczą. Lubię łączyć makijaż z pielęgnacją, więc poszukuję produktu z dobrą ochroną przed słońcem i czegoś, co będzie dawało mi uczucie nawilżenia przez cały dzień. Szukam też produktu trwałego, niezawodnego, raczej nie kosmicznie drogiego. Jeżeli szukacie czegoś podobnego, to istnieje duża szansa, że będziecie zadowolone, kupując wytypowane przeze mnie produkty. Koreańskie BB kremy najlepiej sprowadzać prosto z Korei – w Polsce są zdecydowanie za drogie. Ja polecam sklep Beautynetkorea, zamawiałam stamtąd kilka razy i wszystko było ok. A, no i dodają mnóstwo próbek :D.

P.S Wszystkie produkty testowałam nakładając je głównie gąbeczką. Nie wiem, jak sprawdzą się nakładane dłońmi. Gąbeczka forever!

DSC09556DSC09558Super Beblesh Balm BB Gold ze Skin 79 – ma idealny, jasny, lekko szarawy kolor. Tak, szarawy! żadne polskie produkty do twarzy tak mi nie pasują pod względem odcienia, jednak Koreanki wiedzą co robią, sięgając po te pozornie dziwne kolory. Szary odcień powinien dawać efekt żywego trupa na buzi, ale jest wręcz przeciwnie – skóra wygląda promiennie, zdrowo, świeżo. BB krem ładnie współpracuje z każdym kremem do twarzy, jakiego używałam, to samo tyczy się bazy pod makijaż. Nie roluje się, nie „ciastkuje”, nie podkreśla suchych skórek. Kremowa, pozornie nieco ciężkawa konsystencja daje w efekcie średnie krycie i dobre nawilżenie skóry i lekko satynowe wykończenie na buzi. Idealny do cery suchej i mieszanej. Plus za 25 SPF! Zdecydowanie sięgnę po niego ponownie.

DSC09551 DSC09554Snail Repair Blemish Balm z Mizon – Mój ulubieniec. Dobra ochrona przed słońcem – 32 SPF i  wyciąg ze śluzu ślimaka w składzie dają skórze całkiem przyzwoitą pielęgnację. Produkt ma naprawdę fajne krycie, które można stopniować – od lekkiego po średnie. Wykończenie jest lekko mokre, po nałożeniu produktu na twarz można odnieść wrażenie, że nałożyłyśmy bardzo mocno nawilżający krem, a nie podkład. A, no i przepiękny odcień – neutralny, bardzo jasny. Mój hit, koniecznie zwróćcie na niego uwagę.

DSC09546DSC09549Pink Light Luminous Goddes Aura Goddes Maker z Tony Moly   – Ani dobry, ani zły produkt. Przeciętniak! Ma ładny, ale dość intensywny, różany zapach. Jest lekko rozświetlający, ale twarz nie wygląda po nim jak wysmarowana oliwą, to raczej subtelny efekt. Bardzo delikatne krycie – ujednolica koloryt skóry, ale nie przykryje niedoskonałości. DSC09543 DSC09542DSC09544Killing Me Zombie BB Cream z Welcos Merit – iiii mój hit numer dwa, zaraz po Mizon – to bardzo podobny produkt, tyle że odrobinę mniej treściwy, troszkę delikatniejszy w kryciu, ale… jeszcze bardziej nawilżający. Ochrona przed słońcem jest konkretna- aż 50 SPF! Myślę, że Zombie sprawdzi się idealnie w przypadku cery suchej i mieszanej. Ja jestem właścicielką cery normalnej ze skłonnościami do odwodnienia i jest świetny.

DSC09540 DSC09535 DSC09534  Bouncing Petit BB z Holika Holika – zdecydowanie najmniej udany produkt ze wszystkich tutaj. Bardzo, bardzo ciemny, czego się kompletnie nie spodziewałam, zamawiając go zaraz po Clearing Petit BB, który jest zdecydowanie jaśniejszy. Lejąca się, oleista konsystencja, średnie krycie. U mnie się kompletnie nie sprawdził ze względu na kolor. Miałam też wrażenie, że coś jest z tym produktem nie tak, chociaż przyszedł do mnie zapieczętowany, nowy i nieprzeterminowany. Bubel.DSC09522DSC09532

Niebieska wersja tego samego kremu BB – Clearing jest o niebo lepsza! Niestety – nadal dość ciemna, ale latem był to mój numer jeden. Ekstrakt z drzewa herbacianego ma leczyć podrażnienia i zaczerwienienia,  czego nie zauważyłam, ale faktycznie krem daje na skórze wrażenie, że nałożyłyśmy bardzo nawilżający, treściwy, kojący produkt. Pięknie się rozprowadza, utrzymuje się na skórze cały dzień. Krycie jest średnie, łatwo je stopniować. Gdyby nie kolor, używałabym go cały rok.Bez nazwy 1Uwielbiam moje kremy BB, ale jestem głodna dalszych testów, już czaję się na coś nowego z Korei. W tym momencie nie mogę nawet nazwać ich alternatywą dla podkładu – to raczej klasyczny podkład jest alternatywą dla moich ukochanych kremów BB. Nie zamierzam wracać do tego typu produktów (od czasu do czasu sięgam po True Match uper Blendable i to by było na tyle), bo BB kremy mają w sobie wszystko to, czego potrzebuję. Jeśli do tej pory próbowałyście tylko pseudo kremów BB – czyli takich, które można dostać w polskich drogeriach, to koniecznie zastanówcie się nad małym zamówieniem prawdziwych krmów BB – to kompletnie inna bajka. Używam od lat i polecam!