DSC04280O leżaczku Stokke wspominałam Wam już we wpisie o ulubionych gadżetach Adasia (i moich!) od 0-4 miesięcy – dzisiaj przychodzę do Was z pełną recenzją. O dziwo, nie znalazłam żadnej w polskich internetach, więc tym bardziej muszę Wam opowiedzieć trochę więcej o tym sprzęcie. Bujaczka używamy od trzech miesięcy. Wcześniej w tej roli występował fotelik samochodowy, ale umówmy się, nie jest to sprzęt przeznaczony do siedzenia w domu, dziecko siedzi w nim w pozycji optymalnej i bezpiecznej do podróżowania, ale na co dzień, w mieszkaniu to kompletnie bez sensu. Kiedy Młody skończył miesiąc, obczaiłam, że to człowiek a) wyjątkowo ciekawy świata, więc leżenie na płasko nie bardzo wchodzi w grę, b) mamin cycek.  Żeby uniknąć ciągłego noszenia go, musiałam wymyślić coś, co pozwoli mi mieć go zawsze przy sobie, niekoniecznie na rękach i coś, w czym można go bujać (chociażby nogą) i zajmować się czymś innym (po urodzeniu Adasia większość wpisów powstaje w ten sposób…;)).

stokke bouncerDSC04256 DSC04254 DSC04236 DSC04244 DSC04230

Kiedy zamawiałam leżaczek, byłam przekonana, że…on się sam buja! Wiecie, że to jeden z tych leżaczków, które działają na baterie, włączamy i dawaj – nie muszę nic robić, samo się buja. Wyobraźcie sobie mój stopień nieprzytomności i desperację („żeby tylko on przestał płakać, żebym tylko mogła odzyskać ułamek swojego czasu!”), skoro nawet nie doczytałam, o co chodzi z tym bujakiem, że „leżaczek z opcją delikatnego bujania” wcale nie oznacza, że on się sam buja…Cóż, całe szczęście, że tak się stało, bo pewnie wybrałabym inny produkt, którym bardzo łatwo mogłabym przestymulować Małego.

Dzięki temu sprzętowi Adaś jest ze mną wszędzie – w kuchni, kiedy robię poranną kawę albo sprzątam po obiedzie. W toalecie (sic!), kiedy jest zbyt wkurzony, żebym mogła zostawić go samego. W sypialni, kiedy robię make-up, albo w salonie, gdzie spędzam długi czas pisząc dla Was kolejne teksty. Gość się w nim bawi, obserwuje świat z pozycji, która najbardziej mu odpowiada, ale – przede wszystkim – bardzo ładnie w nim zasypia. Kiedy się przebudza, wystarczy trochę pobujać sprzętem i istnieje spora szansa, że odpłynie jeszcze na trochę.

DSC04307 DSC04281 DSC04279 DSC04287 DSC04277

A teraz trochę spraw technicznych:

-Bujak waży 4,5 kg

-Składa się go na płasko, więc jest łatwy w przechowywaniu i w transporcie

-Ma kilka pozycji (wyższa, niższa), dopasowana do wieku, wagi i nastroju dziecka

-Dziecko ruszając się, może samo się bujać

-Może być używany samodzielnie, na podłodze, lub ze Stokke Steps (krzesłem, które później służy jako krzesełko do karmienia, a jeszcze później jako krzesło dla większego dziecka) – wtedy się już nie buja, można dostawić nawet małego dzidziusia do stołu albo – jak na zdjęciach- do biurka 🙂

-W zestawie znajduje się wkładka niemowlęca (my z niej akurat nie skorzystaliśmy) i pałąk do wieszania zabawek

-Pokrowiec można ściągnąć i uprać

-Szelki zapewniają bezpieczeństwo dla dziecka

-Cena to 699 zł

DSC04280Podsumowując: to zdecydowanie mój ulubiony gadżet do tej pory, najbardziej przydatna, świetna rzecz, którą polecam każdej mamie. Bardzo, bardzo ułatwia mi życie. Nie jest to tania rzecz, ale warta każdej złotówki! Dziękuję mojej Mamie za piękne foteczki :*!

DSC04263