SONY DSC

Przepraszam Was za sporą obsuwę w publikacji wyników ankiety blogowej, którą przeprowadziłam w zeszłym miesiącu – ci z Was, którzy śledzą mnie na snapie (modnakomoda) już usłyszeli moje jęczenie, jak to komputer zeżarł mi piękny, świeżutki i tłuściutki jak pączek wpis, który wysmarowałam na początku listopada. Ponieważ nienawidzę robić dwa razy dokładnie tego samego, ciężko było mi się zebrać do powtórki z rozrywki, ale już zabieram się do pracy – w końcu taka ilość materiałów zasługuje na wzmiankę na blogu.

Ankietę wypełniliście ponad pięćset razy. Mój statystyczny czytelnik to… czytelniczka ;). Najliczniejsza grupa z Was ma 18-25 lat, ale równie liczna grupa ma 25-29 lat. Najmniejsza grupa czytelniczek to dziewczyny poniżej 18 roku życia – to zaledwie 2,5% z Was. Cieszę się, bo jednak zawsze chciałam, aby mój blog trafiał do moich rówieśników. Blisko 70% czytelniczek ma wykształcenie wyższe. Statystyczna czytelniczka czyta Modną Komodę minimum od roku. 10% z Was czyta mojego bloga od samego początku! Wow! Wiecie, w maju stuknie nam 8 lat, przecież to prawie dekada. Dziękuje, że tyle z Was jest ze mną tak długo! Prosiłam Was o napisanie mi w jakiej branży pracujecie. Przejrzałam odpowiedzi i najczęściej powtarzały się zawody związane z prawem, handlem, medycyną, PR-em i marketingiem. Sporo z Was jeszcze studiuje. Mam wśród Was położne, panie architekt, panie adwokat, zootechników, nauczycieli i korposzczury :). Cieszę się, że osoby z tak różnych miejsc, często nie mające ze sobą nic wspólnego, spotykają się u mnie. To daje mi mega satysfakcję!

SONY DSC

Pierwszym wielkim zaskoczeniem była ilość osób z wyższym wykształceniem. Drugim – Wasze odpowiedzi na pytanie: „Jakie wpisy na moim blogu najbardziej lubisz?”. Na pierwszym miejscu są oczywiście wpisy modowe i to akurat mnie nie dziwi. To natomiast, co zdziwiło mnie niesamowicie, to drugie miejsce – wpisy parentingowe, o ciąży i macierzyństwie. Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że ta niemała rewolucja na blogu (wprowadzenie kategorii parenting i poświęcanie jej bardzo dużo miejsca) została przez Was tak świetnie przyjęta. Martwiłam się, że temat, który w tym momencie jest u mnie na pierwszym miejscu ze względu na to, co się u mnie dzieje, nie będzie Was interesował. Kamień z serca! Widzę też, że lubicie wpisy urodowe (trzecia pozycja), wnętrzarskie (czwarta) i kulturowe (piąta pozycja). Dostałam też bardzo dużo sygnałów odnośnie wpisów prawniczych. Wiele z Was prosiło, aby pojawiały się nadal wpisy z kategorii „prawo na co dzień”. Dzięki za sugestie, będę musiała wrócić do pracy nad takimi postami.

Zadałam Wam też pytanie o to, które social media lubicie najbardziej w moim wykonaniu. Odpowiedzi mnie zaskoczyły. Bardzo długo prowadził… snapchat! A wiecie, to jest takie najbrzydsze medium. Filmiki o długości 10 sekund, jakość nagrywania – a’la kalkulator, tematyka: bardzo często, pardon moi kochani, pierdolenie o Szopenie. Z jakichś przyczyn jest to dla Was wyjątkowo atrakcyjne, zatem dziękuję, kłaniam się w pas, będę nadal nagrywać. Łeb w łeb ze snapczatem szedł instagram, za to stary poczciwy fejsbuk chyba odchodzi w zapomnienie – szczerze powiedziawszy to ja też go najmniej lubię pod kątem komunikacji z Wami.

Pytania otwarte to miód na moje uszy…no, w zasadzie oczy. Gdybym nie wiedziała, że piszecie o mnie, to czytając Wasze komentarze, myślałabym, że piszecie o kimś super fajnym i ekstremalnie lubianym, jak Albus Dumbledore albo Gandalf. Ponad sześćdziesiąt osiem razy przeczytałam, że lubicie mój styl pisania („pisz, pisz, cokolwiek by to nie było”, „ty to możesz nawet o pogodzie pisać i tak to przeczytam”, „mnie twojego stylu pisania wiecznie mało, więc wiesz”, „o wszystkim piszesz za mało, chcę Cię czytać 20x więcej!!!”, „Posty modowe okraszone jakąś zabawną historyjką – cudo! Właśnie takich twoich poglądów mogłoby być więcej. Uwielbiam Twoje opowiastki!!”). Jedenaście osób zasugerowało, że powinnam napisać książkę. JEDENAŚCIE! Możecie mi wierzyć lub nie, ale to jest dla mnie absolutnie największy komplement, jaki mogę od Was dostać. Phi, nie tylko od Was, od każdego człowieka! Książka to moje marzenie, także wiecie – jeżeli czyta mnie ktoś, kto pracuje w wydawnictwie (widzę Was w ankiecie, widzę!!!), to właśnie mrugam do tej osoby okiem!

SONY DSC

Ponad dwieście razy napisaliście, że to, za co mnie lubicie to szczerość: „kiedy wypowiadasz się na jakiś temat, jest to bardzo prawdziwe, a nie przekoloryzowane”, „kontynuuj wpisy oczekiwania vs rzeczywistość, jesteś najlepsza w pokazywaniu rzeczywistości!”, „w doskonały sposób pokazujesz, że jesteś człowiekiem takim samym jak każdy inny”, „nie jesteś sztuczna, jak większość dziewczyn w social media”, „nie zmieniaj się, dalej dużo marudź na snapie”, „jesteś jedną z nielicznych osób w blogosferze, które nie udają i mówią z sensem, a jedyną osobą, która jak mówi na snapie chodźcie powiedzieć mi coś miłego, to ja faktycznie idę i napieprzam w ten telefon :D”. I takich komentarzy mam przed sobą całą masę… Słuchajcie, nie dość, że się przy nich rozbeczałam (hormony, hormony, hormony…), to jeszcze tak pięknie połechtaliście moją próżność, że mam ochotę założyć koronę i ten…żupan…kontusz…yyyy… tiarę! Przede wszystkim jednak, daliście mi taką dawkę motywacji, jakiej nie otrzymałam chyba nigdy w historii bloga. Kiedy będzie mi smutno i będę miała ochotę zwinąć interes, będę sięgać po wyniki ankiety 2016 (wydrukowałam sobie Wasze komentarze!!!) i będę się pocieszać! Jesteście NIESAMOWICI!

Szczerze mówiąc, chciałabym zacytować wszystkie Wasze wiadomości. Są taką dawką pozytywnej energii, że trudno mi wybrać najlepsze. Ale o pozytywnych wynikach ankiety najlepiej będzie świadczyć fakt, że najbardziej niemiły, najwredniejszy, najbardziej nieprzyjemny komentarz brzmiał mniej więcej tak: ”kurwa, przestań z tym paniczem, na pewno nie tylko mnie tak wkurza ta ksywka”. Serio. Wiecie, to dla mnie mniej więcej taka sama obelga, jak napis „sold out” przy wypatrzonej torebce. Czyli żadna. Tacy wszyscy byli mili, ha!

Podsumowując: instaciocie, snapciocie, moje internetowe motywatorki, dziękuję Wam. Czuję się jak kucyk pony galopujący po tęczy, obsypywany konfetti. Dałyście mi mnóstwo energii, motywacji i przede wszystkim – pomysłów i konkretnego, technicznego feedbacku odnośnie treści na blogu. Jak widzicie (no, mam nadzieję, że widzicie, bo zasuwam jak mały, fikuśny traktorek budowlany!) coraz więcej dodaję na bloga, staram się wychodzić naprzeciw Waszym oczekiwaniom i sugestiom. I absolutnie, absolutnie nie mogę się doczekać ankiety 2017. Sprawiacie, że chcę być coraz lepsza w tym, co robię :).