IMG_1359

Sylwester to absolutnie najgorszy czas dla ludzi antyspołecznych. Wtedy, bardziej niż kiedykolwiek, pojawia się pochodzący z zewnątrz przymus, żeby jednak gdzieś wyjść, podczas gdy osoby takie marzą tylko o tym, żeby zaszyć się pod kocem, odpalić DVD, a w ramach szaleństwa – nie iść spać przed północą, tylko jednak poczekać do dwunastej, napić się ruskiego szampana i wskoczyć pod kołdrę. Siedzenie do rana na imprezach nigdy nie było dla mnie łatwe. Zamiast alkoholu, który działa na mnie usypiająco, popijałam redbulla. Kiedy patrzyłam na zegarek i widziałam, że jest czwarta nad ranem, czułam dumę, że tak długo wysiedziałam wśród ludzi i że w dodatku nie zasnęłam mimo takiej pory. Z poczuciem spełnionego obowiązku podnosiłam kuper i kierowałam go w stronę drzwi z uśmiechem zadowolenia, ale za każdym razem słyszałam standardowe: „Zwariowałaś?? Co tak szybko, siadaj, napij się ze mną!”.  W tym roku będę w dresie! Albo w piżamie w jednorożce! Będę piła kakao, grała na Playstation i bujała Młodego w bujaczku, a potem położymy się spać przed północą. Moi drodzy, oto uzyskałam wymówkę ostateczną! Szczęśliwego Nowego Roku, kochani! I takiego Sylwestra, jakiego sobie życzycie :)!


torebka: Louis Vuitton via Shopbop
buty: Deezee.pl
koszula: ASOS
jeansy: Pull&Bear
kurtka: Zara
IMG_1341 IMG_1352