DSC00169

Czym jest cukrzyca ciążowa?

Jest to nietolerancja węglowodanów u osób, które przed ciążą miały właściwy poziom cukru we krwi. Najbardziej narażone na cukrzycę są te z nas, których ktoś bliski w rodzinie choruje na cukrzycę typu II oraz dziewczyny powyżej 35 roku życia, z nadwagą. Ryzyko cukrzycy wzrasta też przy kolejnej ciąży. Dlatego wyobraźcie sobie moje niedowierzanie, kiedy przy okazji obowiązkowego badania krzywej cukrowej po 25 tygodniu ciąży okazało się, że właśnie ja należę do kobiet, które mają to cholerstwo – a przecież jestem poza grupą ryzyka. Tak bardzo nie dowierzałam w wynik, że poleciałam drugi raz na krzywą cukrową (a to badanie nie należy do szczególnie przyjemnych, zaraz Wam o tym napiszę) i przekonałam się, że niestety nie jest to żaden błąd w badaniu i muszę ogarnąć ten temat, zanim…

Czym grozi?

…ano właśnie, zanim co? Co powoduje cukrzyca ciążowa i czemu tak ważne jest, żeby wziąć ją mocno za pysk i nie pozwolić jej się rozpanoszyć? Poniżej tylko wybrane skutki nieleczonej lub niewłaściwie leczonej cukrzycy ciążowej:

  • przedwczesny poród
  • niedojrzałość metaboliczna narządów płodu
  • przerost mięśnia sercowego
  • makrosomia (bardzo wysoka waga urodzeniowa dziecka)
  • urazy okołoporodowe mamy i dziecka
  • zaburzenia oddychania dziecka
  • ostry przebieg żółtaczki noworodkowej
  • dziecko może urodzić się z cukrzycą

I wiele innych! Sami widzicie, że nie ma żartów i trzeba zrobić wszystko, żeby zapobiec tak daleko idącym skutkom.

Jak zdiagnozować?

Od początku ciąży Wasz ginekolog będzie kierował Was na miliony badań. Chodźcie na nie grzecznie, a pod kątem cukrzycy szczególnie zwróćcie uwagę na badanie poziomu cukru we krwi na czczo. Nieprawidłowy poziom cukru powinien wzbudzić Waszą czujność i być może już na wczesnym etapie zostaniecie zalecenie przejścia na dietę cukrzycową.

U mnie do 26 tygodnia wszystko było ok – cukier na czczo zawsze miałam wzorowy, nie było żadnych sygnałów, że krzywa cukrowa może wykryć problemy.

Tak jak wspominałam – między 25 a 28 tygodniem ciąży zostaniecie skierowane na badanie krzywej cukrowej czy inaczej: test obciążenia glukozą – co to takiego? Ja znam z doświadczenia test 75 mg glukozy i polega on na łyknięciu kisielku w postaci 200 ml wody i rozpuszczonej w nim glukozy, dokładnie 75 gramów glukozy, co – jak pewnie się domyślacie – jest czymś maksymalnie obleśnym. Rada ode mnie? Nie pieścić się ze sobą, rozpuścić to dziadostwo i łyknąć dokładnie tak, jak na imprezie łykacie (no, w przypadku ciężarnych- „łykałyście”) czystą – na jeden łyk, hop-siup. Od tego momentu macie siedzieć na tyłku, możecie zrobić się bardziej senne, podobno wiele pań nie daje rady i wymiotuje, ale… nie polecam, bo badanie będzie nieważne. Polecam powstrzymać się, jeśli dacie radę ;), bo po prostu będziecie musiały pić to gówno aż do skutku. Przez dwie kolejne godziny nie możecie nic jeść i nic pić. Po takiej dawce słodyczy na czczo – jest to wyzwanie.

Po godzinie i po dwóch godzinach od obciążenia glukozą będziecie miały pobraną krew i zbadany poziom cukru. Jeśli wyniki będą za wysokie – no cóż, witajcie w klubie słodkich mam, czas na dietę.

DSC00171

Jakie aktualnie są normy obciążenia glukozą?

Na czczo do 90 mg/dl

Po godzinie od obciążenia do 180

Po dwóch godzinach do 153

Zasada jest taka, że nawet najmniejsze przekroczenie na czczo, mimo dobrych dalszych wyników, kwalifikuje do cukrzycy ciążowej – ja przynajmniej spotkałam się z takim wskazaniem. Trochę do krzywdzące, słyszałam jednak, że u różnych diabetologów różnie się traktuje takie wyniki. Ja miałam dobre wyniki na czczo, a kolejne wywalone w kosmos!

Jak leczyć?

W zasadzie jest tutaj jedna, najważniejsza opcja leczenia – dieta + pomiary cukru glukometrem.

Glukometr dostajecie za darmo w aptece, kiedy wykupujecie paski do pomiarów (dostaniecie na nie receptę albo od ginekologa albo już od diabetologa). Samo mierzenie cukru to prosta sprawa – za pomocą specjalnego „długopisu” dołączonego do glukometru nakłuwacie sobie opuszek palca i wyciskacie kropelkę krwi na pasek. Łapy muszą być dokładnie umyte i wysuszone. Mierzycie cukier na czczo, a potem po każdym posiłku. Notujecie wyniki i pilnujecie, żeby mieścić się w normach (w Polsce do 90 na czczo, do 120 po posiłku, ale np. w Niemczech są one mniej zaostrzone, dlatego uważam, że nie ma co siać paniki, kiedy cukier po posiłku wynosi więcej, w większości państw europejskich normą jest 140).

Jeśli zaś chodzi o dietę, to właśnie ona odpowiada za trzymanie cukru za mordę. Jeżeli mimo diety będziecie nadal miały problemy z przekroczeniami, lekarz może włączyć insulinę. Po włączeniu insuliny zasadą jest, że Wasz poród będzie indukowany po skończeniu 39 tygodnia – większość szpitali robi to po to, żeby mieć Was – pacjentki wymagające większej uwagi – na oku, a poród pod absolutną kontrolą.

Już od kilku osób słyszałam, że dieta cukrzycowa w zasadzie jest bardzo fajna, bo super zdrowa. Pięć-sześć małych posiłków co 2,5-3 godziny, dzięki temu niby nie powinnyście w ogóle doprowadzać do stanu, że jesteście głodne. Teoretycznie tak jest. Może i dieta jest super zdrowa, ale w związku z tym, że w ciąży ma się zazwyczaj dużo większy apetyt i dużo większą ochotę na dogadzanie sobie wszystkimi możliwymi przysmakami, to zachowanie zdrowego rozsądku jest baaaaardzo trudne. Ja na przykład wpadłam w sporą gastrofazę w ciąży, około czwartego miesiąca. Byłam non stop głodna. Kończyłam jeden posiłek i już myślałam o kolejnym. Ciągle podjadałam. Oczywiście omijałam szerokim łukiem to, co w ciąży zakazane, czyli alkohol, surowe mięso (pa, pa, drogie sushi, carpaccio wołowe, tatarze), unikałam fast foodów i napojów gazowanych.

Kiedy wykryto u mnie cukrzycę i zobaczyłam, z czego jeszcze mam zrezygnować, wpadłam w czarną rozpacz. Z diety należy wyeliminować węglowodany proste i ograniczyć mocno tłuszcze, zwłaszcza zwierzęce. Zero cukru- wbrew pozorom jest to wyjątkowo trudne zadanie, nie ze względu na słodycze, tylko na to, że … okazuje się, że prawie wszystko zawiera cukier. Poszukajcie z sklepach musli, które nie jest dosładzane, jogurtu bez dodatku cukru. Płatki kukurydziane to największe zło, bo zawiera sam cukier i wywalało mi go po nich jak jasna cholera. Suszone owoce to składowisko cukru, wszelkie kisiele, budynie tak samo, ze względu na zawartość skrobi.

To tylko przykłady, czubeniek góry lodowej, bo cała zabawa opiera się na unikaniu produktów o tzw. wysokim indeksie glikemicznym Kiedy rozpoczynacie walkę z cukrzycą ciążową, Waszą podstawą działania powinna być tabelka z IG, która określa, jak szybki i wysoki wzrost poziomu cukru czeka nas po zjedzeniu danej rzeczy. Rzeczy o niskim IG (do 40) to np. orzechy, kiszona kapusta, cukinia, papryka, siemię lniane. Wysoki IG (powyżej 60) mają: dojrzałe banany, miód, mleko, pizza, kukurydza, białe pieczywo, ziemniaki, biały ryż, produkty mączne, makaron. Czysta glukoza ma 100 IG, za to piwo… 110!

DSC00175

Zjedzenie produktu o wysokim IG skutkuje gwałtownym skokiem cukru, a w odpowiedzi na to -wyrzutem insuliny. To z kolei powoduje spadek cukru z bardzo wysokiego poziomu do poziomu jeszcze niższego, niż wyjściowo – i to jest właśnie bardzo niezdrowe dla naszego organizmu, dlatego bardzo ważne jest, żeby nie doprowadzać do takich skoków.

Żeby było śmieszniej, cukrzyca ciążowa, to nie zwykła cukrzyca i czasami działa ona w sposób kompletnie oderwany od tego wszystkiego, co napisałam Wam powyżej. Jedna z moich czytelniczek podesłała mi kiedyś link do grupy cukrzycowej na fejsie. Jeśli mnie czytasz, to ślę buziaki, bo grupa uratowała mi życie pod koniec ciąży, kiedy moja gastrofaza sięgała zenitu, a cukrzycowe koleżanki podsuwały mi kolejne rzeczy, które zdecydowanie powinny wywalić mi cukier, ale po prostu… tego nie robiły. Czemu? Nie mam pojęcia, ale sprzedaję info: princessa zebra i knoppers nie wywalają cukru (mierzyłam cukier po kwadransie od zjedzenia, po 30 minutach, po godzinie i dwóch – żeby przez przypadek nie przegapić momentu, w którym cukier mógłby wywindować). Niestety cukrzyca ciążowa potrafi też zaskakiwać w drugą stronę – produkty o niewysokim IG czyli ciemny ryż, pełnoziarnisty makaron, ciemny (ultradrogi, trzyskładnikowy, porządny) chleb doprowadzały mi cukier do bardzo wysokiego poziomu. O ironio, [od sam koniec ciąży odważyłam się zjeść białe pieczywo, którego nie tknęłam od momentu, kiedy okazało się, że jestem chora i… okazało się, że mam po nim cukier w normie. Tak samo z owocami – trzeba jeść je bardzo ostrożnie ze względu na fruktozę, a ja na szczęście należałam do osób, które w zasadzie wcale nie musiały się ograniczać. Wiele osób mówi, że cukrzyca ciążowa polega na tym, że nie można dopuścić do sytuacji… najedzenia się w stopniu satysfakcjonującym, tylko pozostawienia siebie w ciągłym stanie ssania.

DSC00176Po co Wam to mówię, skoro to sprawa indywidualna i każdemu może służyć coś innego? Ano właśnie po to, abyście wiedziały, że tylko metodą prób i błędów możecie ogarnąć cukrzycę. Bo dieta jest fajna i zdrowa, ale na tyle ogranicza nam pole manewru, że gwarantuję Wam, że po miesiącu takiego jedzenia będziecie jedną z setek dziewczyn, które piszą na grupie: „laski, co ja mam zrobić na obiad, nie mogę patrzeć już na gotowanego indyka i fasolkę szparagową, help!” albo „czy jeśli wpierdzieliłam właśnie ogromny kawałek kopca kreta to jestem złą matką???”. Mam świadomość, że z punktu widzenia osoby, która nie miała nigdy cukrzycy ciążowej, może się wydawać, że to prosta sprawa – po prostu nie żresz tego czego nie możesz, przecież chodzi o dobro dziecka. Powiem zatem tylko jedno – jeśli tego nie doświadczyłyście, to nie wiecie, że nie jest to wcale takie łatwe. Lato bez durnego loda albo mrożonej kawy z syropem i bitą śmietaną, brak możliwości wsunięcia talerza frytek, nie wspominając już o… syropie na przeziębienie albo tabletkach na gardło, które to rzeczy słyną z wywalania cukru – im dłużej w tym siedzicie, tym więcej wiecie na temat tego, czego Wam nie można jeść. Dodajcie do tego fakt, że jesteście w ciąży i ok – może nie jecie za dwóch, ale na pewno DLA dwojga :).

Negatywnym skutkiem cukrzycy ciążowej – oczywiście poza tym, co może stać się z dzieckiem, jeżeli olejecie dietę – jest to, że może ona z Wami zostać po ciąży. To dlatego wpis pojawia się dopiero teraz, po dwóch miesiącach od mojego porodu. Dopiero teraz mogłam wykonać krzywą cukrową i sprawdzić, czy franca ze mną jeszcze jest, czy poszła w cholerę. Poszła. Uffff.

Jaki jest pozytywny skutek? Młody jest zdrowy! A ja zaczęłam czytać etykiety wszystkiego, co jem. Wprowadziłam trwałe zmiany do mojego codziennego jadłospisu. Nie słodzę kawy, nie dodaję praktycznie w ogóle cukru do wypieków, nie żrę tylu słodyczy. Wiadomo, po porodzie wpadłam w dziki szał i zeżarłam jakiś pierdyliard batoników, ale ykhm, kiedy już opróżniłam wszystkie szafki i wyjadłam wszystko to, co znalazłam w kuchni, to trochę mi przeszło. Nadal lubię zjeść sobie coś słodkiego, ale dużo szybciej osiągam swój limit, niż przed ciążą. Kawy ze Starbucksa wydają mi się ekstremalnie słodkie, Coca Cola to sam cukier i mimo że lubię się napić i tego i tego, to wystarcza mi naprawdę niewielka ilość.

Innym plusem, który jest dla mnie powodem do sporej radości to to, że w ciąży przytyłam 4 kilogramy, a po ciąży ważę mniej, niż przed nią. Był moment, kiedy ta waga zrobiła się niebezpiecznie niska (poród, stres, pierwsze nieprzespane noce, karmienie piersią i brak apetytu zrobiły swoje), ale na szczęście już wróciła na właściwe tory. Urodziłam i automatycznie wróciłam do wyjściowej sylwetki. Fajnie!

Na koniec dodam, że trzymanie się diety, z okazjonalnym pozwalaniem sobie na małe grzeszki, pozwoliło mi na urodzenie zdrowego Adasia, u którego cukry są w normie. U mnie na szczęście też, jestem po krzywej i wyniki mnie zaskoczyły – nie spodziewałam się, że będą tak dobre. Nawet nie zbliżam się do niebezpiecznej granicy. Strasznie się cieszę! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Po raz kolejny powtórzę Wam, że to jest następne doświadczenie, które – mimo że nie było super przyjemne – dało mi dużo dobrego. Jeśli któraś z Was będzie miała jakiekolwiek pytania, piszcie do mnie, postaram się pomóc jak mogę :). Chętnie podzielę się też przepisami, które u mnie się sprawdzały, ale to tylko jeśli wyrazicie taką potrzebę, bo wpis i tak jest ekstremalnie długi, pardon, ale tak ważny temat tego wymagał :). Buziaki!   DSC00178