Próbując walczyć z moją jęczalską naturą, staram się dostrzegać plusy jesieni. Po minionej sobocie czuję się odrobiiiiiiinę przekonana: wybraliśmy się w piątkę na Farmę Dyń do Powsina! Zawsze marzyłam, żeby zobaczyć pole dyniowe i zrobić zdjęcia rodem z Więźnia Azkabanuale nie miałam pojęcia, gdzie szukać takiego miejsca. Kilka dni temu wzięłam sprawy w swoje ręce i postanowiłam przeskanować pod tym kątem okolice Warszawy. Znalazłam farmę między Wilanowem a Konstancinem i korzystając z wolnego weekendu oraz tego, że Ola musiała zająć się swoim chrześniakiem (a dzieciaki znajdą w Powsinie całą masę atrakcji), pojechaliśmy wczuć się w halloweenowy, jesienny klimat. To był genialny  pomysł- mogłam spokojnie udawać, że tak naprawdę nie jestem dużym dzieckiem i wcale nie przyjechałam tutaj, żeby wymiziać cielaczka i owieczkę, bo przecież mieliśmy ze sobą młodego :D! Bilans na sobotę:

ciaplanie się w kaloszach w błocie √
karmienie i mizianie zwierzątek √
jedna kupiona dynia √
uczucie, jakbym znalazła się koło chatki hagrida √

Jest super!!!!


bluza/sweatshirt: KLIK
sweter/cardigan: KLIK
torba/bag: Marc by Marc JacobsShopbop
zegarek/watch: Marc by Marc Jacobs – Shopbop
kalosze/wellies: Hunter Shopbop
spódniczka/skirt: Mosquito
kapelusz/hat: Front Row Shop