1) Słaby ze mnie słoik warszawski- to
co mnie obrzydza do maksimum to domowe jedzenie w słoikach i zupy w butelkach
(!). Kiedy mieszkałam w Lublinie, moi współlokatorzy ciągle przywozili z domu
jedzenie w takiej postaci i wierzcie mi, nawet najlepsza zupa mnie nie
przekona, jeżeli rześko pływa sobie w butelce po coli. Nie potrafię tego
racjonalnie uzasadnić, po prostu nie zjem. Fujka.

2) Lubię jeść dziwne rzeczy. Jako
dziecko chętnie wpieprzałam karmę dla psów w tajemnicy przed rodzicami i do dziś podjadam surowe ciasto
(preferuję drożdżowe- zawsze boli mnie po nim brzuch, ale jeszcze nigdy mnie to
nie powstrzymało przed jedzeniem) i jestem głównym testerem mięsa na domowy
pasztet. Rany boskie, jak to brzmi!
3) Ukradłam w życiu jedną rzecz- była
to kredka (!) segmentowana- wiecie: jedna kredka, a w niej kilka kolorów, które
można wymieniać. Należała do mojej późniejszej dobrej kumpelki Zielonej. Ziel,
nie wiem, czy przyznałam Ci się kiedykolwiek do tego! Zrobiłam to w zerówce,
mama odkryła mój łup i w końcu jej powiedziałam, skąd pochodzi. Zwróciłam
kredkę wychowawczyni mówiąc, że ją znalazłam- nie przyznałam się do tego, jak
było naprawdę :D…

4) Szybko można mnie wyprowadzić z
równowagi- najczęściej udaje się do zrobić przyrodzie nieożywionej, np.
niedziałającemu wifi albo zacinającemu się Windowsowi. W myślach mój laptop
wylatywał już przez okno tysiące razy.
5) Kiedy byłam mała, szczególną
popularnością cieszyły się brazylijskie i argentyńskie opery mydlane, wiecie,
te zbuntowane anioły i inne. Wszystkie koleżanki to oglądały, a ja nie mogłam zdzierżyć
ani jednego odcinka, drażnił mnie „krzyczący” język i chyba właśnie dlatego do
dzisiaj nie lubię słuchać, kiedy ktoś mówi po hiszpańsku lub portugalsku.
6) Jest mi wiecznie zimno,
temperatura, w której mi dobrze to każda powyżej 25 stopni. Zawsze protestuję
jak wariat, kiedy w pracy ktoś próbuje włączyć klimę i przymarzam do fotela w
trakcie podróży samolotem. A zimne ręce i stopy w dosłownie każdych warunkach
to standard.

7) Sto razy bardziej cieszyłabym się
ze spotkania z moją ulubioną blogerką/vlogerką niż gdyby w grę wchodziła kawa
ze słynną aktorką lub piosenkarką. Mam swoje internetowe ulubienice o których
poznaniu marzę w cichości serca :D.

8) Obgryzałam paznokcie przez więcej
niż połowę życia, teraz jestem już dorosła, więc tylko skubię skórki… 😉
Bleeeeeh.

9) Nie potrafię się odstrzelić na
seksbombę. Za każdym razem, kiedy postanowię wyglądać seksi (samo to słowo
wywołuje we mnie parsknięcie), to ostatecznie dodaję element, który rozbraja
całą stylizację, np. ciężkie buciory albo jakieś wielkie koszulisko. No i nie toleruję zakładania dopasowanej, krótkiej spódniczki
do obcasów. Czuję się megagłupio. Raz się tak ubrałam i nigdy więcej.

10) Nie przepadam za szejkami- w
zasadzie jedyny jaki w stu procentach lubię to truskawki z kefirem- byle nie
było za dużo mleka. Wszystkie te waniliowe czy bananowe cuda, w których jest
więcej mleka niż owoców odpadają. Chyba laktoza to nie jest to, co Komodne tolerują najbardziej.

11) Nie umiem grać w karty i- ku rozpaczy moich znajomych i faceta- nie chcę się nauczyć. Żadnych pokerów i innych pasjansów. I nigdy nie zrozumiem, czemu kolory to nie czerwony i czarny, tylko kier, serce i ta reszta ;)).

12) Uwielbiam latać samolotami, kiedyś miałam fazę pt. „zostanę pilotem!”. Chciałam też zostać tajną agentką, ale niestety nie wyszło…

13) Za najbardziej klimatyczny i doskonały serial  uważam „Poirot”! Razem z Kamilem obejrzałam wszystkie odcinki, a teraz robimy sobie powtórkę z rozrywki. Te postaci, te miejsca, klimat międzywojnia- rewelacja!

14) Kiedyś uwielbiałam robić zakupy i stawiałam na ilość, a nie jakość. Rytuałem była 1-2 pary plastikowych butów na miesiąc. Szpilki we wszystkich kolorach tęczy, w których nie dało się chodzić. Dzisiaj nie mogę znieść łażenia po centrach handlowych, unikam tego jak tylko mogę, a kiedy już muszę po coś wpaść, to ograniczam czas zakupów do minimum: wpadam, biorę konkretną rzecz i wychodzę. A zamiast dziesięciu par torebek albo butów, wolę mieć jedną- porządną. Zminimalizowałam tę część szafy do minimum.

15) Jestem książkoholikiem- potrafię przepuścić na to sporo kasy. Oczywiście nie wszystkie są mi natychmiastowo potrzebne, niektóre później czekają nawet kilka miesięcy na swoją kolej, ale nie potrafię ograniczyć się do zamówienia tylko jednej… 😀

16) Mam wyjątkowy talent do kompromitowania się, robienia z siebie głupola. To, ile razy w życiu coś palnęłam i ile razy widziałam to na żywo- jest niemożliwe do policzenia ;D…

17) Jestem raczej mało towarzyska. Mam niewielu przyjaciół- uważam, że o każdego z nich trzeba dbać, dlatego nie powiększam tej grupy, bo stałoby się to niewykonalne, żeby każdemu poświęcić czas. Moi bliscy wiedzą, że ich kocham, ale potrzebuję też samotności, bo inaczej dostaję szału. 

18) Im dłużej jestem w dużym mieście, tym bardziej nabieram przekonania, że kiedyś wyprowadzę się na wieś 😉

19) Najulubieńsze owoce na świecie? Poziomki oczywiście!

20) Cierpię na lekarzofobię. Nienawidzę szpitali, przychodni i ich charakterystycznego zapachu. Mogę umierać, ale do lekarza nie pójdę, chyba że ktoś mnie zaciągnie siłą- co się czasami zdarza ;).

__________________________
sukienka/dress: Walktrendy
buty/heels: Zara
torebka/bag: Michael Kors via Shopbop