Sophia Amoruso kradła, szperała w kontenerach na śmieci w poszukiwaniu ciuchów vintage, unikała szkoły jak ognia i nie umiała porozumieć się z rówieśnikami. Pracowała w wielu miejscach, w żadnym nie potrafiła zatrzymać się na dłużej. Marzyła, żeby założyć własny biznes, bo… nie musiałaby wtedy zbyt często kontaktować się z ludźmi (introwertycy całego świata z pewnością ją doskonale rozumieją!). Aktualnie Sophia ma 30 lat i jest właścicielką i CEO Nasty Gal- najszybciej rozwijającego się biznesu w USA. Codziennie spotyka się i rozmawia z ogromną ilością osób, ale chyba aktualnie daje sobie z tym doskonale radę ;)! Jak to się stało?


Właściwie wszystko zaczęło się od… przepukliny. Sophia zachorowała i potrzebowała ubezpieczenia zdrowotnego, więc podjęła kolejną pracę, która wydawała się jej szczytem nudziarstwa. Odtąd miała sporo wolnego czasu, który poświęcała na przeglądanie ebaya. Zawsze interesowała się modą, więc swoje kroki kierowała w stronę ciuchów vintage. Z łatwością wyłapywała błędy popełniane przez sprzedających, wiedziała, że potrafiłaby zrobić to dużo lepiej, po swojemu… I zrobiła! Aktualnie obroty jej firmy Nasty Gal sięgają stu tysięcy dolarów. Dokonała tego w ciągu dziesięciu lat. Imponujące, nie?

To nie jest tylko książka biograficzna. Sophia daje czytelnikowi sporą dawkę motywacji, a właściwie- kopie w tyłek i każe się ruszyć, zamiast czekać aż manna zacznie lecieć z nieba. Jasne, jak w każdej książce motywacyjnej, znajdziemy tu kilka wyświechtanych sloganów („ufajmy swojemu instynktowi”, „wszystko osiągniemy ciężką pracą”…już to wszystko gdzieś czytaliśmy ;)!), ale oprócz tego dowiemy się wielu całkiem ciekawych rzeczy- począwszy od nastawienia zawodowego (Sophia tłumaczy, że żadnej pracy, którą podejmujemy, nie możemy lekceważyć- bo każda z nich daje nam doświadczenie, nawet jeżeli wydaje nam się, że jest kompletnie bzdurna) a skończywszy na wskazówkach dotyczących pisania CV, listu motywacyjnego. Sophia nie cacka się z czytelnikiem. Daleko jej do głaskania nas po głowie i powtarzania, że „jesteś wyjątkowy i jeżeli ty o tym wiesz, to caaaaała reszta świata to na pewno zauważy i osiągniesz sukces”. Mówi nam jasno: nie, nie jesteś wyjątkowy. Tak, jesteś jedyny w swoim rodzaju, ale to nie powoduje, że można ci więcej, że dostaniesz windę do sukcesu, że jesteś zwolniony z zapieprzania. Każe nam literalnie zakasać rękawy, nie oglądać się na innych i znaleźć swój własny pomysł na biznes. Jednocześnie nie próbuje się wybielać. Przyznaje się do wielu błędów, wyszydza swoje słabości i porażki. To naprawdę miła odmiana po mnóstwie książek, w których mamy do czynienia z Panią Idealną. Prawdziwa amerykańska historia „od pucybuta do milionera”, polecam wszystkim, którzy potrzebują porządnego kopniaka w tyłek i impulsu do działania! Wciąż za mało motywacji? W takim razie mam dla Was coś jeszcze:

Marie Forleo:
Loosers wait for motivation. Winners just get shit done

;)))!