Jestem najbardziej roztrzepaną osobą na świecie. Bardzo trudno jest mi się skupić na tylko jednej rzeczy, mam sto pomysłów na minutę, a w konsekwencji- zalana bodźcami- potrafię siedzieć i nie robić nic. Jednocześnie łatwo wpadam w marazm, jestem leniwa i czasami ciężko jest mi wyłuskać odrobinę chęci do działania, jeżeli coś co mam zrobić nie porywa mnie dostatecznie mocno. Uwielbiam odsuwać w czasie rzeczy, które muszę zrobić. Paradoks! Jestem pewna, że mimo że to brzmi bardzo kosmicznie, wielu z Was zna ten problem- fifty-fity: z motywacją i z lenistwem. Tym wpisem chciałam rozpocząć cykl notek o motywacji i wykorzystywaniu swojego czasu. Jak widzicie nie jestem w tej kategorii specem, piszę dla Was, ale też dla siebie. Okej, może nawet głównie dla siebie! To do roboty!
Dzisiaj nie będzie z grubej rury, mam dla Was cztery absolutnie genialne aplikacje, które możecie za darmo ściągnąć na swojego smartfona i które bardzo mi pomogły z ogarnianiem wszystkich rzeczy, które dzieją się wokół mnie. Ułatwiły mi robienie planów- zarówno tych codziennych jak i dalekosiężnych, pomogły w organizacji czasu.

EVERNOTE
Bardzo długo szukałam aplikacji, która będzie czymś więcej, niż terminarzem. Która będzie mi odpowiadać pod względem estetycznym, która łatwo zsynchronizuje się z komputerem, która nie będzie służyć do notowania codziennych zadań, ale pozwoli na dalekosiężne planowanie i sensowne pogrupowanie myśli. Może widzicie na powyższym zdjęciu, że w moim Evernote panuje bajzel (pracuję nad tym :D…), ale jeżeli nie mogę sobie przypomnieć, jakie wpisy zaplanowałam w danej kategorii na bloga, to wystarczy jeden rzut oka. Zapisuję każdy pomysł. Przez pięć lat blogowania nauczyłam się, że idee wpadają i wypadają z głowy w kosmicznym tempie. Nie istnieje coś takiego jak „to taki genialny pomysł, że nie ma sensu notować, na bank zapamiętam”. Zapisuję i wtedy mam pewność, że nic mi nie umknie. Każdy jeden wątek z pracy magisterskiej, który pojawił się w mojej głowie w najmniej spodziewanej sytuacji (w wannie, w kinie, na zakupach, na seminarium) lądował w Evernote. Każdy pomysł na sesję zdjęciową i każdy pomysł na… życie :D. W Evernote planuję dalekosiężnie, początkowo myślałam, że wykorzystam go także jako codzienny terminarz, ale istnieją aplikacje, które radzą sobie z tym o wiele lepiej…

…na przykład Todolist. To bardzo prosty, intuicyjny program, w którym zapisuję zadania do wykonania na najbliższy dzień lub dwa. Zapisuję je wieczorem albo z samego rana, natomiast w trakcie dnia z błogością i satysfakcją je wykreślam :D. Co jakiś czas na mojego mejla przychodzi powiadomienie o mojej skuteczności- nawet nie wiecie, jakiego to daje motywacyjnego kopa, kiedy widzę, że zrobiłam wszystko co do mnie należało i mam czas tylko dla siebie. W rozszerzonej, płatnej wersji mamy także możliwość ustawiania alarmów i innych bajerów, ale szczerze powiedziawszy- w tej aplikacji najbardziej ujmuje mnie właśnie jej prostota. Zrobiłeś coś- czad, nie zrobiłeś- wieczorem dostajesz powiadomienie o tym, że masz obsuwę i że trzeba jeszcze wykrzesać na coś odrobinę energii. Mistrz.

Clear Focus to coś z innej beczki. Jeżeli tak jak ja macie problem z trzymaniem łap z dala od swojego smartfona, kiedy macie coś do zrobienia, to jest to coś dla Was! Wyznaczacie sobie czas, timer go odlicza, a Wy zostajecie na ten okres pozbawieni połączenia z internetem, telefon zostaje też wyciszony. Nic tylko się skupiać! Bardzo pomaga, kiedy szwankuje Wasza koncentracja, dzięki tej aplikacji możecie też sprawdzić, ile czasu zajmuje Wam mniej więcej dana czynność i określić swoją produktywność danego dnia.

Ostatnią aplikacją na dziś i zarazem moim najnowszym odkryciem jest Pocket. Kieszonka to idealnie prosta sprawa- macie w dłoni smartfona, trafiacie na kapitalny artykuł, bloga, stronę ze zdjęciami czy cokolwiek innego, ale nie macie czasu, żeby się z tym zapoznać, chcecie to odłożyć na później. Klikacie na kieszonkę i link zostaje bezpiecznie zapisany w Waszym telefonie, możecie do niego wrócić kiedy chcecie. Fajne? 🙂

 

Oczywiście mam nadal ogromną słabość do kolorowych długopisów, karteczek i do mojego pięknego terminarza, choć w nim najbardziej lubiłam planować wszystkie kwestie dotyczące uczelni. Co nie powstrzyma mnie oczywiście przed znalezieniem sobie nowego, pięknego kalendarza na 2015 rok :D!
A czy Wy możecie mi polecić jakieś aplikacje dotyczące organizacji czasu? A może macie zupełnie inny system? Dajcie znać, mimo że znalazłam swoją Wielką Czwórkę, uwielbiam testować nowości 🙂