Czasami w życiu jest tak, że trzeba spiąć tyłek i zrobić coś, na co w ogóle nie ma się ochoty- tak było w przypadku pokazu makijażu Pierre Rene, na który wyciągnęła mnie moja przyjaciółka. Z reguły nie daję się nikomu malować, nie przepadam za tym. Czesanie? Jasne! Masaż? No raczej! Ale makijaż? Odkąd nabyłam trochę umiejętności w tej kategorii, znaczy się- wiem w jakim makijażu wyglądam korzystnie, wiem jakie mam mankamenty, czego moja twarz nie lubi, a czego potrzebuje (hello, nie po to się tyle jutuba naoglądam!), to już w ogóle nie daję się miziać po twarzy obcym pędzlem! Oczywiście nie uważam się za znawcę, ani specjalistę, ale widzę progres- zobaczcie jakim mistrzem byłam dwa lata temu. Ta wypoczęta twarz, te malownicze cienie pod oczami wielkości talerzyka do kawy! Bomba! Ale wracając do clue programu, czyli mojego przełamania strachu- poszłam, siadłam, pani makijażystka zadrwiła z mojego kapelusza, więc nastroszyłam się. Potem skrytykowała mój szampański cień do powiek („nie pasuje do takiej stylizacji grandżowej, tutaj jakby złoto a tutaj krata z ćwiekami? źleźleźle”), a następnie stała się najciekawsza rzecz- zrobiła coś dziwnego z moimi powiekami. Trudno mi to wyjaśnić, powstało na nich coś w rodzaju literki C (powieka prawa) oraz odwróconej literki C (powieka lewa). Bez rozcierania i innych bajerów. Powiedziała, że gotowe, ja grzecznie podziękowałam, jednak ku mojej rozpaczy zostałam jeszcze zapytana, czy się podoba. Wtedy wydałam z siebie bardzo dziwny dźwięk, przypominający kwiknięcie, zrobiłam wielkie oczy i w ten oto żenujący sposób wycofałam się z miejsca zbrodni (nie mojej). Zabroniłam robić Magdzie zdjęcia ze zbliżeniem na zamkniętą powiekę, więc nie zobaczycie tego arcydzieła. Podrasowałam się swoją prywatną pomadką, przykryłam kapeluszem i włosami pomarańcz bronzera, machnęłam zdjęcia, wróciłam do domu, zmyłam makijaż. Magda, następnym razem idziemy jednak na masaż, okej? Albo na czesanie, czesanie jest spoko! A malować się będę nadal z Maxineczką albo Katosu :D…

kurtka/jacket: Sheinside
koszula/shirt: Sheinside
spodnie/pants: Cubus
buty/shoes: Deezee
kapelusz/hat: FRS
torebka/bag: Michael Kors

fot. Magda