Co Wam się kojarzy ze słowem feminizm? Przyznam, że to nietrudne, żeby pierwszą rzeczą, jaka przychodzi na myśl był rozszalały tłum kobiet z transparentami, z agresywnymi hasłami na ustach. Zadbały o to media, zadbał o to internet, zadbali o to ludzie, którzy z rozkoszą tworzą kwejki i demotywatory w tym lub w tym tonie. Mówienie „jestem feministką” powoduje wzdrygnięcie się rozmówcy, to słowo stało się wstydliwe, bo straciło na swoim pierwotnym znaczeniu, uległo deprecjacji. Feministka kojarzy się z brzydką, smutną babą, zranioną przez faceta, która teraz postanawia wypowiedzieć wojnę całej reszcie mężczyzn. Goli głowę, zdejmuje szpilki- przecież o to w tym chodzi, prawda?

Tymczasem feminizm w swoim pierwotnym znaczeniu to nic innego, jak równouprawnienie kobiet i mężczyzn. Prawo do tego, aby kobieta otrzymywała to samo wynagrodzenie, za tą samą pracę co mężczyzna. Prawo do tego, żeby mężczyzna, który zajmuje się wychowywaniem dzieci, nie był uznawany za mniej męskiego, słabszego. Nie chodzi o zrównanie płci, różnice między kobietami są konieczne, są piękne! To nie jest walka przeciwko kobiecości, to nie jest wojna kobiet z mężczyznami. To dialog kobiet i mężczyzn, wzajemny szacunek, bez krzyczenia, bez transparentów, bez agresywnych haseł. Rozumiem, skąd biorą się błędne wnioski- skoro w śniadaniówkach lądują nawiedzone kobiety krzyczące o wyższości kobiet nad mężczyznami czy o planie dokonania aborcji w Wigilię („bo mogę, bo tak!”) nie może być inaczej. Dlatego sami musimy zrozumieć pojęcie feminizmu, mieć świadomość na temat rzeczywistości. Niestety nie możemy zwalić wszystkiego na media, jeżeli nie odróżniasz kultury osobistej i dobrego wychowania od równości w prawach, to niestety oznacza ni mniej, ni więcej, ale to, że jesteś kompletnym kretynem. 

Emma Watson, Ambasadorka Dobrej Woli przy ONZ wygłosiła niedawno kapitalne przemówienie w ramach akcji He For She. Jeżeli macie wolną chwilę, obejrzyjcie, posłuchajcie. Aktorka mówi o tym, czym naprawdę jest feminizm i z jakiego powodu jest on tak ważny zarówno dla kobiet jak i mężczyzn.

Jestem z niej bardzo dumna, spokojny, mądry głos w tej sprawie, promowanie dialogu i porozumienia naprawdę jest kluczem do pracy nad tym problemem. Nad problemem, z którym sama nie miałam zetknięcia- siedzę sobie wygodnie w fotelu, uczę się do egzaminu, do którego mogę przystąpić, bo skończyłam studia, bo mam dostęp do edukacji i możliwość rozwoju. Jestem szczęściarą, bo mimo że prawo do nauki jest jednym z podstawowych praw człowieka, de facto w wielu krajach jest ono dostępne jedynie dla nielicznych. To oczywiście jeden z wielu problemów, zaraz obok autonomii cielesnej, czynnego i biernego prawa wyborczego, do pracy i płacy, wolności.

Koniecznie obejrzyjcie wystąpienie Emmy, tu link do fanpage’a He For She – to sprawa każdego z nas!