Dzisiaj na szybko, bardzo nudziarsko, po linii najmniejszego oporu, bo prawie bez tekstu! Prosiliście mnie o więcej zdjęć wakacyjnych, więc podrzucam kilka moich ulubionych (chociaż jak można wybrać ulubione spośród ponad tysiąca… ;D. W każdym razie odsyłam Was do poprzedniego wpisu po więcej widoczków -> KLIK), jednocześnie korząc się i skręcając ze wstydu- naprawdę mogliśmy z Kamilem ruszyć tyłki i pojechać na jakąś wycieczkę fakultatywną, zamiast smażyć przez tydzień leniwe odwłoki. Cóż- uznam to za odpowiednią motywację do tego, żeby zacząć odkładać na kolejny wyjazd na Fuertę za parę lat :). Buziaki, uciekam do trzaskania testów, bo mam małego niechcemisia i jestem trochę do tyłu ;).