Wypoczynek był na tyle długo wyczekiwany i wymarzony, że trąbiłam o tym na prawo i lewo, ale jeżeli ktoś jeszcze nie wie, to z radością donoszę, że właśnie wróciłam z raju! Fuerteventura to najstarsza wyspa archipelagu Wysp Kanaryjskich, a jej plaże zaliczane są do najpiękniejszych w Europie. Mam dla Was kilka ciekawostek na temat tego pięknego miejsca i oczywiście- mnóstwo zdjęć :))

1. Fuerteventura to jedno z miejsc, których przynależność geograficzna i gospodarczo-polityczna jest różna. Geograficznie należą do Afryki, ale politycznie- do Hiszpanii.

2. Jadąc z lotniska do hotelu w Costa Calma miałam wrażenie, że Fuerta jest wyspą bezludną! Takie odczucia spowodowały pustynne krajobrazy, skaczące gdzieniegdzie po skałkach samotne kozy i niewielkie skupiska domów mijanych po drodze. Jak później się dowiedziałam, zaludnienie Fuerteventury to 50 osób na kilometr kwadratowy. Cała powierzchnia to 1,660 kilometrów kwadratowych, a  łączna liczba ludności wynosi nieco ponad 100 000 osób. Dla porównania- to mniej więcej tyle, ilu mamy studentów w Lublinie ;)!

bikini: LORIN (link)


3. Na wyspie wieje BARDZO silny, ale ciepły, orzeźwiający wiatr. Trzymajcie mocno kapelusze ;)! Dzięki niemu Fuerteventurze daleko to ciężkiego do zniesienia upału z Egiptu czy z Tunezji, w których każdy podmuch wiatru wita się ze zdziwieniem i z ulgą ;).

bikini: LORIN (link)

4. Laguna na Fuercie jest całkowicie uzależniona od przypływów i odpływów. Wszystko w tej kwestii zmieniało się na tyle szybko, że kiedy spacerowaliśmy wzdłuż oceanu w jedną stronę, plaża była szeroka i łatwo było przeskoczyć przez skałki, oddzielające od siebie wybrzeże, ale 40 minut później przypływ uniemożliwił nam przejście tą samą drogą. Polecam wziąć ze sobą gumowe buty do pływania!

5. Temperatura na Fuercie zbija z tropu. Przez/dzięki wiatrowi nie jest ona mocno odczuwalna, a na takim ciepłolubnym osobniku jak ja 25 stopni Celsjusza nie robi ogromnego wrażenia. Dlatego wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy pierwszego dnia, posmarowawszy się wcześniej bardzo wysokimi, filtrami, spiekłam sobie ramiona na raczka. Drugiego dnia oberwał mój tyłek. Do końca wyjazdu syczałam za każdym razem, kiedy musiałam gdzieś usiąść, ałłłłć! Piątego dnia dostałam wysypki i już w ogóle nie siedziałam na słońcu. Nie spodziewałam się tego!

bikini: LORIN (link), spodenki z siatki dołączone do tego modelu
 
bikini: LORIN (link),

6. Na Fuercie warto skosztować koziego sera i dżemu z kaktusa, kupić rum na miodzie, kanaryjskie cygara i oczywiście zaopatrzyć się w wyroby aloesowe- wyspa z niego słynie! Liczyliśmy na to, że na każdym kroku będziemy mogli kupić mój ukochany sok aloesowy, ale w tej kwestii bardzo się zawiodłam ;)!

7. W pobliżu plaż można spotkać mnóstwo małych, szarych wiewiórek, zwanych pręgowcami berberyjskimi. Są rozkoszne! Nie boją się ludzi, bo ciągle dostają od nich jakieś smakołyki. Wystarczy wyciągnąć rękę z orzeszkiem, a pojawi się wokół Was stado gryzoni. Są kochane!

8. Wyspy Kanaryjskie są objęte strefą wolnocłową, wiele rzeczy można tu kupić taniej :))

bikini: LORIN (link)

9. Istnieje legenda, która mówi o tym, że Wyspy Kanaryjskie są częścią zaginionej Atlantydy :)!

10. Playa Sotavento- najsłynniejsza plaża Fuerteventury i jedna z najpiękniejszych plaż świata ma długość 9 km, a jej szerokość sięga nawet jednego kilometra! Tam zawsze znajdzie się miejsce dla kolejnego plażowicza :D!