Jeżeli jesteście studentami, to jest to wpis specjalnie dla Was! Wiecie co, myślałam, że jako twardy zawodnik, student piątego roku, osoba która zdała już w swoim życiu kilkadziesiąt egzaminów i która ma świadomość, co się powinno robić w trakcie sesji, a czego nie, nie będę  popełniać tych samych błędów. Znowu i znowu i znowu. Mam obronę we wtorek, macie trzymać kciuki, bo co prawda uczyłam się dzisiaj bardzo pilnie, ale nie uniknęłam ani wysprzątania pokoju, ani pomalowania paznokci …

Co student robi w trakcie sesji, zamiast się uczyć ?

1. SPRZĄTA
Ci którzy mnie znają, wiedzą doskonale, że jedną z moich najobrzydliwszych wad jest to, że potrafię w ciągu pięciu sekund zrobić totalny bajzel. Jestem mistrzynią bałaganu, niezbyt dobrze wychodzi mi stałe utrzymywanie porządku. W czasie sesji dostaję w tym względzie energetycznego kopa w tyłek i staję się, jasna cholera, Perfekcyjną Panią Domu! Nagle wpadam na pomysł wyczyszczenia tych części domu, o których istnieniu wcześniej nie wiedziałam. To się dzieje za każdym razem. Każda sesja to jedno wielkie sprzątanie. Nie potrafię tego wytłumaczyć. To znaczy rozumiem, że to doskonała wymówka, ale dlaczego akurat taka? Ja i sprzątanie? Tak samo jak nie jestem w stanie wyjaśnić tego, że dzisiaj na zakupach wrzuciłam do koszyka chleb, banany, szpinak ORAZ ŚCIERECZKI DO MEBLI. No jasne, obrona za kilka dni, Komodna musi kupić ściereczki. Prosta sprawa.


2. GOTUJE
W czasie sesji staję się też wirtuozem garnków. Zamiast żywić się rzeczami, które da się przygotować szybko, wkraczam do kuchni niczym Master Chef. Gotuję, piekę, smażę. Robię zupki i sosy, testuję kuchnię indyjską, chińską, włoską. Nie mogę nad tym zapanować, usprawiedliwiam to tym, że student żeby mógł się uczyć, musi dobrze zjeść, a więc należy postawić na porządne żarcie. No ma to sens, ma to sens!

3. JE
Ściśle powiązane z punktem 2. W trakcie sesji, kiedy jeszcze perspektywa egzaminu nie jest zbytnio bliska, ciągle kursuję do lodówki. Z nudów. Zaglądam do niej, patrzę co ciekawego tam mam, zamykam, wracam do pokoju. Czasami coś ze sobą przynoszę- wtedy każde sięgnięcie po kawałek owego czegoś daje mi sekundę odpoczynku od tego, nad czym akurat siedzę. Cenną sekundę!

4. MALUJE PAZNOKCIE
Właśnie pomalowałam paznokcie. Hmmm.

5. ROBI ZAKUPY
Sesja to idealny czas na uzupełnianie garderoby i lodówki. Zazwyczaj wtedy rozpoczyna się rozsądne planowanie, wpadam na niesamowity pomysł re-aranżacji mojej szafy albo totalnej odmiany mojego żywienia. To zajmuje dużo czasu, ale jakież to rozsądne! Lodówka pełna zielenizny albo uzupełnienie garderoby o basicowe ciuchy („będę teraz taka SIMPLE!”) to przecież inwestycja w samego siebie! W tym wypadku nie można przecież mówić o czymś takim jak zły moment 😀

6. PRZYGOTOWUJE MIEJSCE PRACY
To moje ukochane zajęcie. Kiedyś przeczytałam w jakimś mądrym poradniku dotyczącym uczenia się, że jest to najważniejszy krok do wykonania przed rozpoczęciem nauki. Posprzątanie swojej naukowej przestrzeni. Wiecie, biurko musi być puste, wolne od wszelkich rzeczy, które mogą nas rozproszyć („Oooo leży tu  album ze zdjęciami, może pooglądam? Oooo stary bilet do kina!”). Musimy zaopatrzyć się w kolorowe karteczki, długopisy, flamastry. Faza druga to nauka właściwa. Do tej fazy często nie docieram, bo wiecie- faza nr 1 czasami trwa naprawdę długo!

7.LICZY PEŁNE GODZINY
Tego genialnego toku myślenia nauczył mnie mój dawny współlokator. W czasie sesji co jakiś czas robiliśmy sobie przerwy od nauki i wszyscy spotykaliśmy się w kuchni. Jedliśmy, gadaliśmy, choć głównie narzekaliśmy na nasze ciężkie życie. Na początku umawialiśmy się, że o godzinie takiej i takiej wracamy do nauki, więc jeżeli ustalona 18:00 minęła i zegar wskazuje 18:10, no to nie ma rady- musimy czekać do 18:30. Bo 18:30 jest jakaś bardziej pełna. A od 18:10 to tak głupio. No nie ?

8. WPADA W STANY SMUTKU
Zasada jest taka- wprost proporcjonalnie do zbliżania się terminu egzaminu maleje moja radość życia, aż w końcowej fazie osiągam apogeum smutku, niezależnie od tego, czy coś na ów egzamin umiem, czy też nie. Sorry, taki mamy klimat ;). W końcu stwierdzam, że nic już nie ma sensu, niepotrzebnie tracę czas i w zasadzie to powinnam chyba odroczyć albo coś. Ostatecznie idę i zdaję, ale co się najęczę to moje ;D

9. OGLĄDA OSTATNI ODCINEK SERIALU
Pamiętajcie. W trakcie sesji każdy oglądany odcinek serialu jest ostatni. Nawet jeżeli obejrzałam ich już dziesięć, to za każdym razem jak mantrę powtarzam, że „teraz już ostatni i idę się uczyć”. No a potem patrzę na zegarek, jest 18:14, więc bez sensu, trzeba czekać do 18:30…

10. SIEDZI NA FEJSIE
Odśwież, odśwież, odśwież, odśwież …

Powodzenia na sesji, ja tym razem mam ten komfort, że będę mówić na egzaminie o tym, na czym się nieźle znam, więc … ech, chyba mogę sobie posprzątać w tym pokoju, co ;)??