Kombidres. Nazwa tego szarego czegoś, co to je mam na sobie, wywołuje we mnie za każdym razem szeroki uśmiech. Kiedy ekipa Tyszert napisała do mnie wiadomość, z prośbą, abym pokazała na blogu coś z ich kolekcji, nie wahałam się ani chwili, bo uwielbiam kreatywnych, pełnych pasji ludzi. A marka Tyszert zdecydowanie ma w sobie to, czego szukam- proste kroje, dobrej jakości tkaniny i pomysł! Dodajmy do tego fakt, że kombidres przywodzi mi na myśl mój ukochany ziperall, którego jakoś nie mogę wyciągnąć z szafy od czasów, kiedy uczyłam się w nim do egzaminu z finansów, który to egzamin zrobił mi w mózgu dziurę, a w studenckim życiu- traumę. Mam zamiennik! Co prawda z bólem serca założyłam do niego rajstopy (jakoś zupełnie mi tutaj nie pasują), ale niech no tylko zrobi się cieplej! Na przykład tak jak dzisiaj- czy u Was też była dzisiaj taka cudowna wiosna? 20 stopni! Nareszcie :D!

kombidres/onesie: Tyszert
kożuszek/coat: allegro
buty/boots: Stradivarius
torebka/bag: vintage

fot. Kejtt