Dzisiaj, zgodnie z Waszym życzeniem, mam dla Was recenzję porównawczą dwóch produktów do zmywania makijażu- Ziaja De-makijaż i Vichy Purete Thermale do oczu wrażliwych. Oba kosmetyki testuję już od jakiegoś czasu, z obu jestem bardzo zadowolona, jednak znaczna różnica w cenie powoduje, że zaczynam się zastanawiać, czy warto inwestować w Vichy (o.50 zł), czy może pozostać przy Ziai (6zł). Sprawdźmy !

Przeznaczając fundusze na kosmetyki dużo łatwiej jest mi wydać większą kwotę na dobrej jakości krem do twarzy czy szminkę, niż na coś, co nie służy pielęgnacji, tylko myciu- mam tu na myśli żele pod prysznic (bo wolę kupić świetny balsam), szampony do włosów (lepszą inwestycją jest odżywka lub maska) czy kosmetyki do demakijażu (w tym przypadku moim priorytetem jest pielęgnacja skóry po umyciu twarzy). Z tego powodu cena płynu micelarnego z Vichy mnie trochę zabija. 50 zł na 150 ml produktu wydaje się szaleństwem, jedyne co może mnie przekonać do takiego wydatku jest brak równie skutecznego zamiennika.

Preparat Vichy jest dwufazowy, zawiera wodę termalną z Vichy, jest hipoalergiczny, nie zawiera parabenów i posiada pH łez. Producent zapewnia nas, że kosmetyk chroni i wzmacnia rzęsy i nie wymaga pocierania oczu.

Co do moich przemyśleń- kosmetyk faktycznie z łatwością zmywa makijaż, również ten wodoodporny, ale nie wystarcza samo przyłożenie wacika na dłuższą chwilę. Pocieranie oczu jest jak najbardziej niezbędne, ale może wynika to z tego, że zawsze nakładam na rzęsy dwie warstwy tuszu. Nie zostawia tłustej warstwy na twarzy i nie podrażnia, ale muszę dodać, że moja skóra i oczy nie należą do wrażliwych i raczej nie zdarza się, żeby kosmetyk zrobił mi kuku. Produkt jest bardzo wydajny, moje początkowe obawy, że 150ml starczy mi na miesiąc używania były nieuzasadnione.

Produkt z Ziai zamknięty jest w małej buteleczce o jeszcze mniejszej pojemności niż ten z Vichy- ma 120 ml pojemności. Jest bardzo tani, kosztuje 6 zł. Producent obiecuje, że kosmetyk radzi sobie z makijażem wodoodpornym, że szybko i skutecznie usuwa makijaż, nie pozostawiając tłustej warstwy wokół oczu. Ta ostatnia obietnica to największa bzdura pod słońcem i gdyby nie ta wada, kupowałabym De-makijaż do końca świata. Produkt naprawdę świetnie usuwa makijaż, w takim samym stopniu co Vichy. Ale tłusta warstwa, jaka zostaje na twarzy po użyciu tego kosmetyku to jakaś katastrofa. Zdarzyło mi się parę razy, że po zmyciu makijażu byłam zmuszona po prostu iść spać, bo mgła przed oczami spowodowana tym kosmetykiem nie pozwalała mi już w ogóle funkcjonować. Dobrym rozwiązaniem jest początkowe umycie twarzy (ja używam do tego celu żelu Vichy Normaderm albo organicznego mydła afrykańskiego), a potem użycie w małej ilości kosmetyku Ziai, wtedy unikniemy „mglistego spojrzenia”. Dodam jeszcze tylko, że kosmetyk jest bardzo wydajny, jak na swoją niewielką pojemność.

Podsumowując- Ziaja ma swoje wady, przyjemność używania Vichy jest z pewnością większa, ale biorąc pod uwagę niemal dziesięciokrotnie wyższą cenę produktu Vichy, osobiście wybrałabym Ziaję, ponieważ skuteczność i wydajność obu kosmetyków jest porównywalna. Czytałam wiele opinii na temat Ziai i u niektórych z dziewczyn produkt ten nie sprawdził się w ogóle, jednak zachęcam Was do jego wypróbowania, ostatecznie to tylko parę złotych, a może okazać się, że przypadnie Wam do gustu. W przypływie wolnej gotówki (lub na promocji!) wybrałabym produkt Vichy, jednak w tym momencie zostaję przy Ziai :).

ściskam Was!
M.