Po raz kolejny i zarazem po raz ostatni zaczynam gorący okres w życiu każdego studenta. Sesja bywa łatwiejsza i trudniejsza, ale zawsze wymaga od nas pewnego wysiłku i logistycznego rozplanowania czasu. Dzisiaj mam dla Was sesyjny mini-poradnik, jako weteran co nieco na ten temat wiem i żałuję, że niektórych z niżej wymienionych wskazówek nie znałam wcześniej- może moje spadki formy na studiach mniej by bolały ;).
P.S Dajcie znać, czy jesteście zainteresowani wpisem poświęconym stricte studiom prawniczym 🙂
 

1. Zjedz sobie porządnie!
W teorii jest to dość proste, na pewno wiecie, jaki posiłek da Wam solidną dawkę energii, ale wiem też jak wygląda to w praktyce. Problemem jest kompletny brak czasu na gotowanie! Niejedną sesję przeżyłam na chińskim żarciu i kiedy dzisiaj o tym pomyślę, robi mi się słabo. Zastanawiam się, jakim cudem nie zaczęłam świecić. Dopiero po jakimś czasie studiów przekonałam się, że gotowanie nie musi oznaczać długiego mieszania w garnkach. Na śniadanie zmiksujcie sobie kilka owoców (tak, uważniejsi czytelnicy pewnie już wiedzą, że dostałam blender i blenduję absolutnie WSZYSTKO…) i zjedzcie owsiankę albo muesli z jogurtem. Przegryzajcie orzechy w trakcie nauki. A świetnym i szybkim pomysłem na obiad jest wrzucenie do rękawa do pieczenia pokrojonej piersi z kurczaka i mrożonych warzyw i fruu do piekarnika! Po dwudziestu minutach macie obiad, którego przygotowanie trwa ok. 5 minut. A najbardziej na świecie polecam zupy-kremy. Mają mnóstwo błonnika, porządnie zaspokoją głód i dadzą Wam niesamowitą dawkę energii.

2. Wyśpij się!
Jesteś sową czy skowronkiem? Lubisz wcześnie wstawać, czy jesteś bardziej aktywny w nocy? Ja jestem leniwcem na pełen etat, chodzę późno spać, potem nie mogę zwlec się z łóżka i później cały dzień jestem zmęczona, nawet jeżeli śpię te 8 godzin. Jest na to sposób. Kładźcie się spać przed północą. Przeczytałam badania, które donoszą, że pójście do łózka ok 22-23 poprawia nasze ogólne samopoczucie i chroni przed depresją! Skądś musimy mieć energię na wkuwanie :)!

3. Pozbądź się dystrakcji!
Uwaga, teraz najważniejsza dla mnie sprawa, której odkrycie zmieniło CAŁĄ moją naukę. Jestem roztrzepana. Robię pięćset rzeczy na raz i wielu z nich nie kończę. Mam słomiany zapał i nie potrafię skoncentrować się na jednej rzeczy zbyt długo. Na studiach prawniczych okazało się to nie lada problemem, bo przecież to kierunek wymagający maksymalnego skupienia – materiał jest ciężki i objętościowo przerażający. Kiedy odkryłam instytucję nauki w bibliotece, absolutnie wszystko się zmieniło. Brak bodźców w postaci telefonu, internetu, innych ludzi (wyjątkiem jest moja Ola- http://marieantoinette-blog.com/) i wszelkich przedmiotów, które w trakcie nauki stają się wyjątkowo atrakcyjne spowodował, że nagle mogłam siedzieć z nosem w książce do 8 godzin dziennie. Magia ;)!




4. PISZ!
Robię notatki z tego, czego się uczę odkąd pamiętam. Kiedyś było to dużo łatwiejsze- w końcu rozpisanie sobie stu stron to nie jest wielki problem. Wyzwanie zaczyna się wtedy, kiedy mamy nie sto, a tysiąc stron… Tak, to nie jest niezawodna metoda, istnieje szansa na zagrzebanie się w notatkach i po prostu nie wyrobienie się w czasie z całym materiałem, ale jeżeli są wybrane tematy, których nie rozumiecie, to myślę, że jest to niezły pomysł. Mazaki, kolorowe długopisy, karteczki – to ułatwia zapamiętywanie. Jeżeli mamy na pokładzie wzrokowców, to na pewno wiedzą, o czym mówię 😉

5. MÓW!
To metoda, która u mnie sprawdza się średnio, z kolei mój Kamil opanował ją do perfekcji. Jeżeli jesteście słuchowcami, to jest to wprost genialny pomysł. Macie konkretny materiał i uczycie się w takcie słuchania? Nagrajcie się. Serio. Dyktafon w dłoń i do roboty. I tak czytacie materiał, którego musicie się nauczyć, co stoi na przeszkodzie, abyście zrobili to na głos? Aktualnie siedzę nad teorią i filozofią prawa i przyznam, że jest to dla mnie mała katorga, natomiast mój chłopak nagrał cały skrypt (który razem zrobiliśmy) i teraz po prostu go słucha. W kółko. Trzy godzinki i cały skrypt przesłuchany. Czy to nie genialne :D?

6. Szukaj swojego systemu!
Nie zamykaj się w jednej formie nauki. Uczysz się czytając po cichu i efekty są średnie? Spróbuj inaczej, spotkaj się ze znajomymi i uczcie się razem, albo zacznij chodzić po pokoju i gadać do siebie na głos. Testuj, może odkryjesz metodę, która będzie dla Ciebie maksymalnie efektywna.

7. Systematyczność….
Drodzy czytelnicy, którzy jeszcze nie studiują – nawet nie wiecie, jak Wam zazdroszczę tego, że przez cały rok szkolny macie nad głową kosy. Kosa kartkówka, kosa klasówka, kosa odpytywanie, kosa nauczyciel, który łazi za Wami i dręczy, że trzeba poprawić pałę z polskiego. Na studiach, nie bawiąc się w niepotrzebne eufemizmy, wszyscy mają nas w dupie. Nie przyszedłeś, nie zaliczyłeś, nie masz obecności, nie nauczyłeś się? Więc masz problem. Nie uczyłeś się w ciągu semestru? Więc potem musisz wypić piwo, którego sobie nawarzyłeś i przygotować się do egzaminu w przyspieszonym trybie… no chyba że potrafisz ustalić twarde reguły i zacząć się uczyć systematycznie w trakcie semestru. Umiejętność, która nigdy nie została przeze mnie opanowana … :D. Wstyd :D!



8.  System kar i nagród!
Niektórzy mają taką umiejętność od zawsze, inni- tak jak ja- musieli się jej nauczyć. Mowa o dobrej organizacji czasu. Jak wygląda to u mnie? Kalendarz i program Evernote na tablecie to moje centrum dowodzenia, bez tego nie potrafię funkcjonować. Często zapominam o rzeczach, które miałam zrobić, dzięki tym dwóm maleństwom moje życie jest dużo prostsze. Codziennie rano albo wieczorem przed snem wpisuję do Evernote rzeczy, które muszę danego dnia zrobić. Jeżeli mamy sesję, szczególnie intensywnie męczę zakładkę „NAUKA” ;). Jeżeli uda mi się wykonać cały plan dnia, mogę w nagrodę obejrzeć serial albo poczytać „nienaukową” książkę. Ważne! Trzymać się planu i nie nagradzać się, kiedy na to nie zasłużyliśmy … ;))!
9. Otaczaj się materiałem, który masz przyswoić!
Kiedy uczyłam się do matury, WSZĘDZIE wisiały materiały z WOSu. Wszędzie. Używałam do tego nawet sznurka do prania. Karteczki samoprzylepne pojawiały się w kuchni, w toalecie … Jest to kolejna dobra metoda dla wzrokowców. Otaczając się informacjami, mimowolnie je przyswajasz.

10. Znajdź czas na relaks!
Jedna z najważniejszych kwestii- balans między nauką a odpoczynkiem. Przyswajanie wiedzy nigdy nie będzie efektywne, jeżeli nie dacie sobie odrobiny wytchnienia. Mam bliską koleżankę, która na pierwszym roku studiów BARDZO mocno dawała sobie w kość. Teraz też sobie daje, ale wtedy stresowała się dużo bardziej, nie spała, nie jadła i piła mnóstwo energetyków. A potem wylądowała u lekarza ! Pilnujcie się!
Jakie są Wasze niezawodne metody na przeżycie sesji? Dajcie znać :)!