To pierwszy wpis z cyklu „7 dni 7 wpisów”, jestem ciekawa, jak Wam się spodoba taka częstotliwość aktualizacji bloga, dajcie koniecznie znać :)!

Jestem chyba ostatnią osobą, która wstawia na blogaska relację z Fashion Week Poland, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Nie będę szczegółowo opisywać kolekcji, których pokazy widziałam w ciągu minionego weekendu, bo to jest ta część imprezy, którą każdy z Was może sobie obejrzeć sam (klik). Wydaje mi się, że to, co by mnie najbardziej interesowało, gdybym nigdy nie była w Łodzi, to odpowiedź na pytanie „jak to w ogóle wygląda?”. A wygląda bardzo różnie! Spotkałam mnóstwo ludzi mody, tych bardziej i mniej zakręconych. Tych pozytywnych, ale też takich, którzy wywarli na mnie potwornie negatywne wrażenie. Co mi się nie podobało ? Dość zaawansowana stopniem i mocno rozpleniona bufonada.

Kategoria osób A– „boziu, co ja tu robię, co za beznadziejna impreza, boli mnie to, że tu jestem”. Hej, kochanie- o ile mi wiadomo, to nikt nie zmusza cię, żebyś cierpiał za miliony z dyndającą ci na szyi plakietką VIP. Serio.Setki ludzi dałoby się pokroić za to, żeby uczestniczyć w tym wydarzeniu, jeżeli nie chcesz tu być, to drzwi są tam.
Kategoria osób B– JA jestem gwiazdą a cała reszta to plebs. Życie ma sens dopiero wtedy, kiedy zrobię sobie zdjęcie na ściance sponsorskiej.

To, co wzbudziło we mnie nie tyle niesmak, co agresję to osoby, które przyprowadzają na pokazy zwierzęta. Zwierzęta, które bynajmniej nie są z tego faktu zadowolone i które boją się głośnej muzyki, co okazują chowaniem głowy pod pachą mądrego właściciela. Żenada, nie mam słów i patrząc na takie osoby naprawdę nie interesuje mnie to, z jakiego powodu okupują miejsca w pierwszych rzędach i co za niesamowite szychy są z nich. Dla mnie są zwykłymi bałwanami i tyle.


A co jest świetnego w Fashion Weeku?


Genialni ludzie! Buziaki dla kochanej Ani, która w trzy sekundy podjęła decyzję o tym, że ze mną jedzie, kiedy wirtualnie pomachałam jej zaproszeniami. Dla drugiej Ani i Oli – przykłady osób, których się nie zna (bo czym jest kilka rozmów na fejsie?), które się widzi pierwszy raz i od tego pierwszego razu czuje się, jakby znało się je od zawsze. Przecudowne osoby, moje muminki dwa :*!
Uściski dla wszystkich znajomych blogerek i blogerów (Estera, Ania, Wiola, Adrian), których miałam okazję znowu (albo po raz pierwszy!) zobaczyć, jesteście najlepsi 🙂


Moda na wysokim poziomie. Pomijając kilka pokazów, których fenomenu do tej chwili nie rozumiem (pozdrowienia dla Ewy Minge), wróciłam do Lublina naładowana inspiracjami! Ulubiona kolekcja ? Ta autorstwa Natashy Pavluchenko, koniecznie ją zobaczcie!

Cuda w Showroomie
 Dam się pokroić za spódnicę M.unique i bluzę Schleswig&Holstein (co za błyskawiczna reakcja na sytuację społeczną … :D)

Sprawna organizacja od strony technicznej



Zostawiam Was teraz z małą fotorelacją i filmikiem pożyczonym od Wioli (w końcu się mogłyśmy zobaczyć :)!), na którym możecie obejrzeć urywki z pokazów i nasz Dream Team :D!

(Po więcej tego typu zdjęć zapraszam Was na mój instagram)

 I
zestaw/outfit:
spodnie/pants: Cubus
marynarka/jacket: Romwe
szpilki/heels: Mango
koszula/shirt: Vj Style
II
zestaw/outfit:
spódnica/skirt: Mosquito
top: ebay
marynarka/jacket: Romwe
rajstopy/tights: Conte