31 marca 2012

Clouds on my knees



Nie jestem szczególną fanką wzorzystych legginsów. Kwiatowe z kolekcji H&M Garden i zimowe w skandynawskie wzory już dawno temu sprzedałam, bo miałam nieodparte wrażenie, że poszerzają mnie w każdy możliwy sposób, poprzedni nabytek z Szafomanii nawet nie został Wam pokazany, tylko w trybie natychmiastowym wylądował na allegro z tych samych powodów. Mimo fascynacji trendem galaktycznym i barokowymi esami-floresami darowałam sobie również nabycie tego typu gatków. Mimo to żadna siła i próby logicznego myślenia nie powstrzymały mnie przed zamówieniem tych cudeniek. Nie wiem do dziś, co strzeliło mi do głowy. Mama stwierdziła, że kiedyś, kiedy zerknę do archiwum blogaska, będę się wstydzić swojego czynu (znaczy legginsików). A ja … je uwielbiam! Uwielbiam różowiaste legginsy z chmurkami na kolanach, i kropelkami, które trochę niekorzystnie rozciągają się na mojej łydzie! Koniec świata!
 
__________________________________________________

legginsy: Szafomaniaqooqoo.lv 
futrzak: Romwe 
tunika: SH
buty: Deezee 
torba: pożyczona od http://7days7looks.blogspot.com, Bershka

25 marca 2012

Camel & mint

Oszalałam na punkcie kolorów! A myślałam, że komu jak komu, ale mnie się nie udzieli po zeszłorocznym wstręcie do neonowych marynarek i bijących po oczach rurek. Nic bardziej mylnego. W mojej szafie zadomowiły się pastelowe spodnie i marynarki, mnóstwo wzorków, sporo mięty i kolorowe buty. I wiecie co? Jest mi z tym świetnie. Wiosna :)! Dzisiaj chciałam pokazać Wam jedno z moich ulubionych połączeń - mięty z beżem, to mistrzostwo świata. Najbardziej jednak lubię formę tych ubrań- koszula jest lekka, zwiewna (no i ma kropeczki, więc 'Magda M.' po całości ;) ), spódnica ciężka, geometryczna, kształtem przypominająca kielich kwiatu. Do tego moje (chlip, chlip) Melissy (chlip), które są na mnie za małe i sprzedaję je TUTAJ wraz z kilkoma innymi rzeczami. Jeśli ktoś ma do odsprzedania rozmiar 39 takich koturn, wszystko jedno w jakim kolorze, to piszcie, ubijemy interes!

________________________________________________
 koszula, spódnica: Romwe
marynarka: Allegro, sklep Ani
buty: Melissa- Schaffashoes
torba:Mohito
zegarek: http://jellywatch.eu/
okulary: www.80spurple.com/


24 marca 2012

Nowości kosmetyczne, spotkanie z plotkarami i The Sims 3!

Dziś wpis wszystkomający, na początek kilka zdjęć ze spotkania z blogerkami, które odbyło się już kilka tygodni temu, a ja na śmierć zapomniałam stworzyć krótką fotorelację. Jak zwykle spędziłyśmy razem kilka godzin, poznałyśmy kilka nowych dziewczyn, posłuchałyśmy zawodzenia francuskich piosenkarek, trzaskającego ognia w kominku, najnowszych ploteczek ze świata modowo-szafiarskiego i nie tylko. Miło było Was znowu zobaczyć i napić się grzańca, buziaki! Do zobaczenia niedługo- zapewne ;). Dziewczyny z Lublina spotykają się w końcu z największą częstotliwością, ha! :D


mam na sobie sukienkę z Zary i żakiet Mosquito




W końcu zdecydowałam się na przetestowanie słynnego Beauty Blendera, o których słyszy się dwie, skrajnie różne, opinie- 1) że jest najlepszy na świecie i wart każdego wydanego grosza 2) że to pic na wodę i fotomontaż. Podzielę się więc z Wami moją całkowicie subiektywną opinią. Weźcie jednak pod uwagę fakt, że całe życie nakładałam podkład palcami, od pól roku używam do tego pędzli. Więc być może jestem laikiem. Testowałam różową gąbkę z kilkoma podkładami i z wszystkimi zdała egzamin. Producent mówi o jakości HD makijażu- ja nie wiem, co to ma konkretnie oznaczać, ale jeśli idealnie rozprowadzony podkład, korektor, róż w musie i inne płynne i półpłynne kosmetyki, to zdecydowanie nie są to czcze obietnice. Jakość makijażu dostrzegłam wtedy, kiedy po kilku dniach używania, wróciłam do pędzla i zobaczyłam, jakie dzikie mazy zostawia on na mojej twarzy! Nakładanie podkładu jajkiem (koniecznie wilgotnym, wtedy nie pochłania podkładu) jest jak stemplowanie- dzięki temu produkt dociera wszędzie i jest nałożony perfekcyjnie! Minusy beauty blendera? Cena (79 zł za sztukę, gąbka starcza na 6 miesięcy stosowania, to całkiem sporo), cała otoczka towarzysząca jego pielęgnacji- jestem leniwcem, który ciągle gdzieś biegnie i jest wiecznie spóźniony, więc często (moja wina, moja wina) nie jestem w stanie wyczyścić beauty blendera zaraz po użyciu, przez co później jest trochę trudniej usunąć z niego produkt. Podsumowując- dla mnie bomba, serio!

Dwóch ulubieńców lakierowych marca- piękny, koralowo-pomarańczowy lakier Eveline i cudo z Essence. Jeszcze nigdy nie zachwyciłam się tak żadnym brokatowym lakierem! P.S- jest nie do zdarcia, jego zmywanie pochłania pół paczki wacików i pół butelki zmywacza :O.

Mój najnowsze odkrycie. Nie miałam pojęcia, ze Neutrogena produkuje coś poza kosmetykami pielęgnacyjnymi, a jednak! Niestety produkt nie jest dostępny w Polsce, więc miałam ograniczone pole manewru w wyborze podkładu- ostatecznie zamówiłam SkinClearing- do cery problemowej, matujący. Cóż, cery problemowej nie mam, więc na ten temat nic nie powiem, natomiast sam podkład spełnia moje oczekiwania- delikatnie kryje, nie tworzy efektu maski (z beauty blenderem to już w ogóle cała droga nasza ;) ), matuje, ładnie pachnie i utrzymuje się cały dzień. Niestety- nic nie poradzi na moje cienie pod oczami. A szkoda.

W moim ostatnim wideo pokazywałam Wam te dwa kosmetyki- krem do rak oraz masło do ciała z Anatomicals. Krem do rąk jest świetny- pięknie pachnie, ma fajną konsystencję i w kilka dni poradził sobie z naprawdę MAKABRYCZNIE przesuszoną skórą moich rąk. Zdecydowanie kupię go ponownie. Co do masła- ładnie się rozprowadza, bardzo delikatnie nawilża, szybko się wchłania, intensywnie pachnie. To ostatnie akurat nie bardzo mi pasuje, na szczęście zapach nie utrzymuje się zbyt długo.

Dwa tuszowe nabytki- pierwszy Volume Glamour z Bourjois, drugi z Essence- 2in1 volume. Ten pierwszy jest beznadziejny, zupełnie sie u mnie nie sprawdził, nie robi z rzęsami absolutnie nic, poza ich obciążeniem i pozostawieniem miliona grudek. Drugi natomiast (9.90zł :O) jest rewelacyjny. Cała zabawa polega na tym, że ten tusz, to tak naprawdę dwa tusze- a raczej dwie szczoteczki. Jedna pogrubiająca rzęsy, druga- maksymalnie pogrubiająca.Ta maksymalnie pogrubiająca robi wszystko, czego chcę od maskary- wydłuża, nie skleja, rozdziela i nie osypuje się. Dla mnie bomba, mam nadzieję, że produkt długo utrzyma swoją konsystencję.

Dużo się nasłuchałam na youtube na temat marki Skinfood. Koniecznie chciałam czegoś spróbować, a ponieważ (jak być może już niektórzy wiedzą) jestem notoryczną testerką wszelkich korektorów pod oczy, to padło oczywiście na taki produkt. Wybrałam jaśniejszy odcień z dwóch dostępnych. Ładne pudełeczko skrywa sporą ilość produktu, którego kolor jest ... trochę brzoskwiniowy. Czyli zupełny strzał poza tarczę, przynajmniej w moim przypadku. Poza tym korektor jest STRASZNIE tłusty! Kiedy nałożę minimalną ilość pod oczy- strasznie się świecę, kiedy natomiast przypudruję te okolice- wyglądam gorzej niż po dwudniowej imprezie! Dla mnie porażka, natomiast dobrze się sprawdza jako korektor tuszujący drobne niedoskonałości, na które następnie nakładam podkład. A i cienie się na nim trzymają, baza z niego zacna!

Całe życie myślałam, że nie pasuje do mnie żaden nie-różowy róż. Do momentu, kiedy obejrzałam pewien filmik na youtube, gdzie ładna pani robi kompletny mejkap za pomocą tego właśnie brzoskwiniowego produktu. Oczywiście nie mogłam się powstrzymać i nabyłam Sleeka ("Life's a peach" ;)) ). Od tego momentu używam go CIĄGLE, polecam :)!

I coś nie-kosmetycznego! Spędziłam pół życia na graniu w Simsy! Po wielu latach przerwy miałam okazję znowu pobawić się w pana i władcę i posterować biednymi ludkami! Nie omieszkałam znowu podjąć kilku prób zgładzenia moich Simsów (czemu my wszyscy to robimy :D??), ale też próbowałam rozwijać ich karierę w nowym dodatku "Zostań gwiazdą!".
Ambasadorką tego dodatku gry została Katy Perry, która współpracowała z EA Games w kwestii tworzenia ubrań, fryzur, mebli i rekwizytów w świecie Simsów! Uwielbiam możliwość dokładnego kreowania każdego simsa- od kształtu wąsów aż po grubość łydek- to pozwoliło mi na stworzenie naprawdę różnorodnej gamy postaci (również patologicznych :D). "Zostań gwiazdą" pozwala na wysłanie simsa na scenę i umożliwienie mu zrobienia kariery jako piosenkarz, didżej, magik, akrobata. Brakuje mi tu co prawda zawodu aktora czy komika, ale myślę, że to może być dobry pretekst dla EA Games do zrobienia kolejnego dodatku :). Na pewno spędzę przy komputerze jeszcze dłuuuugie godziny, mamo- nie krzycz ;)!


21 marca 2012

Move like ... Serious Sam ;)

Trend związany z azteckimi wzorami bardzo przypadł mi do gustu! Mam z nim dobre skojarzenia, bo motyw aztecki pojawiał się w mojej ukochanej grze na ukojenie nerwów i odstresowanie się, mianowicie Serious Sam, w skrócie „mięcho” (KLIK), dlatego, że nasi najczęstsi przeciwnicy wyglądem przypominają biegające w nieskoordynowany sposób steki (buziaki dla mojej wiernej współgraczki Magdy :*). No, więc Serious Sam podróżuje w czasie i ląduje między innymi wśród Azteków, gdzie ma za zadanie rozwalić jak największą ilość przeciwników, którzy nacierają na niego na zasadzie ”wszyscy razem na trzy cztery” z dzikim okrzykiem wojennym. Nie jestem właściwie pewna, czy w grze w ogóle pojawia się tak lubiany w tym momencie aztecki wzór (choć modniej jest powiedzieć „print”), ale nigdy nie przestanę go z nią łączyć. Myślę, że Sam świetnie wyglądałby w tym słodkim kombinezonie!

P.S Zapraszam na moje aukcje- do ustrzelenia Melissy Patchuli, sukienka z Glamorous i z Motel ;)
KLIK
__________________________________________________________________


Kombinezon: Sugarlips
Futerko: Romwe
Buty: Deezee
Torebka: V-style
Kurtka: Next-ciucholand
Zegarek: Asos
okulary: H&M




17 marca 2012

Ben rector: White dress

Od lat poszukuję białej sukienki idealnej. Najlepiej takiej, która ma w sobie elementy koronki. To chyba takie zboczenie po tym, jak nie miałam okazji uczestniczyć w komunii i jako mała dziewczynka wskoczyć w białą mini-bezę, ale być może szukam tylko pretekstu do upchnięcia w mojej szafie kolejnego cudeńka ;)). Znalazłam niedawno model, który jest prawdopodobnie najcudowniejszym, jaki widziałam, jednak na razie jest poza moim zasięgiem. Póki co zadowoliłam się jednak czymś jeszcze słodszym- koronkową, falbaniastą firanką! Nie sądziłam, że to połączenie może komukolwiek wyjść na dobre, a jednak! O dziwo nie wyglądam jak puchata kulka, ale na wszelki wypadek postanowiłam dorzucić trochę elementów, które złagodziły pokaźną dawkę cukru, jaką ma w sobie ta sukienka. Lubię taki mix!

P.S Przepraszam za miny mordercy!

_________________________________________________

sukienka: Avaro
buty: Deezee
torebka: VJ Style
ramoneska: Next/ SH
zakolanówki: Cubus
zegarek: Asos
pierścionki: Apart, Florentines

13 marca 2012

A girl in a red dress


Obserwując polskie ulice zauważyłam, że noszenie długiej spódnicy w innym sezonie niż letni to rzadkość. Jakby się jednak nad tym zastanowić, jest to zupełnie niezrozumiałe. W komplecie z butami na obcasie, rajstopami i kurtką tworzą idealny strój na pogodę taką jak ta! Mój tata i mój chłopak (niezależnie od siebie) skwitowali ten zestaw słowami ‘wyglądasz trochę jak jakaś cyganka’ i właściwie coś w tym jest, długie spódnice zawsze będą się tak trochę kojarzyć! Poza tym biję się w pierś- pomysł na zestaw CAŁKOWICIE ukardłam Kejt- ramoneskę, wysokie obcasy i całą idęę założenia sukienki jak spódnicę (tak, tak, w rzeczywistości jest to sukienka)- dzięki i przepraszam, ostatnio wymyśliłaś to tak rewelacyjnie, że nie mogłam się powstrzymać ;)

________________________________________
sukienka jako spódnica: Avaro 
swetrzasta ramoneska: Shoppalu 
buty: Deezee 
pierścionek: Cubus
okulary: H&M
koszulka: Glamorous UK 
torba: VJ Style

9 marca 2012

Bro cat !

Wdrażam w życie idęę ‘oddresowienia i odskejtowania bluzy dresowej ’.  Chciałabym nosić je tak, żeby nie wyglądać jak gimnazjalistka (a przynajmniej nie tak, jak ja-gimnazjalistka, co by nie generalizować)  i żeby nie było zbyt sportowo, ale raczej niewymuszenie, miejsko. Dzisiaj cudna bluza Brocat, do której postanowiłam założyć białą, klasyczną koszulę. W szafie czeka na swoją kolej kolejna, z Chuckiem Bassem, więc drżyjcie narody przed moimi kolejnymi próbami odchamiania dresów :D!
Do tego kolejne wydanie rurek ze sklepu pani Ani- każda kolejna para staje się hiciorem w mojej szafie- co do tych miałam spore wątpliwości- nie jest to delikatna miętka, jaka strasznie mi się podoba, a ja nie jestem fanką kolorowych gatków. Stwierdziłam jednak, że mam powyżej uszu widoku czerni i szarości na polskich ulicach- ręki do tego nie przyłożę ;)


__________________________________
spodnie: allegro
bluza: Brocat
koszula, płaszcz: Troll
torba: z szafy Babci :))
zegarek: http://jellywatch.eu/
buty: HD


5 marca 2012

Pom pom !


Ubrania z baskinką podobają mi się od kilku sezonów, jednak dopiero teraz sieciówki przeżywają oblężenie takimi ciuchami. Od razu zrezygnowałam z szukania takiej sukienki, bo wydaje mi się zbyt  oczywista. Co innego sweter. Mój upolowałam  w River Island (ten sklep mnie przeraża, drogi jak jasna cholera, a połowę asortymentu widziałabym w swojej szafie!) na przecenie za 60 zł. Spodobał mi się splot, kolory, oczywiście baskinka i to, że jest miłą odskocznią od oversizowych ciuchów. Rewelacyjnie wygląda za złotą biżuterią i całkiem fajnie zgrywa się z botkami Sperry (jeśli Wam się podobają, to Schaffashoes sporo je przecenili!) i gatkami z Romwe, którymi męczę Was chyba dziesiąty raz (nic na to nie poradzę, że moja faza na skórzane elementy garderoby nie chce się skończyć). Wygląda na to, że zima wykonuje ostatnie, dość niezdarne, podrygi (TAAAAAK!), w związku z czym kolejne wpisy będą już zdecydowanie bardziej wiosenne- moja garderoba na nowy sezon jest już kompletna :)! 

_________________________________________
sweter: River Island
kożuch: NY
spodnie: Romwe
torba: VJ-Style (jest jak na moje potrzeby trochę za mała, więc ją sprzedaję, jeśli ktoś ma ochotę, to zapraszam na moje allegro KLIK)







3 marca 2012

I never asked for this!


Tak, wiem-nadal jest zima, a ja jestem nienormalna. Ale szczerze mówiąc- to mam dość ciągle tej samej kurtki na blogu, wciąż tych samych zimowych butów. Pokazuję zestaw, w którym poruszam się albo po uczelni, albo w którym jestem, kiedy jakiś dobry człowiek wiezie mój tyłek. Żyję, mam się dobrze i nie zamarzłam. To tak dla uspokojenia skołatanych nerwów niektórych czytelników. I teraz ad rem- miętowe gatki zadomowiły się w mojej szafie i wymyślam coraz to nowsze zestawienia z nimi w roli głównej. Nie mogę się już doczekać, kiedy będę mogła założyć do nich zwiewną koszulę, płaskie sandały i kapelusz. Tymczasem muszę się zadowolić trochę mniej letnim zestawem ;) kurtka z wielkim kołnierzem, platformy DeeZee i moja ulubiona ostatnimi czasy torebka- chucham na nią i dmucham, żeby lakier się nie pogniótł, mam nadzieję, że ochronię ją przed losem, jaki spotyka wszystkie moje lakierowane rzeczy!

kurtka, spodnie: allegro
buty: Deezee 
koszula: Clubcouture 
raomoneskowy sweter: Shoppalu 
zegarek: Asos
torba: Mohito




1 marca 2012

Spring/summer 2012 must haves!

Ponieważ, jak pisałam tutaj mniej więcej milion razy, mam DOŚĆ zimy jak nigdy wcześniej, bardzo mocno oddziałują na mnie wiosenne kolekcje w sklepach. Ja- przeciwniczka color-blockingu- ekscytuję się jak dzika fretka połączeniem mięty z różem czy z brzoskwinią, wzorami w kwiatki/kotki/jaskółki/kokardki/azteckie mazidła/hinduskie esy floresy ... Jestem w tym sezonie strasznie pozytywnie nastawiona na wszelkie nowinki w modzie, dlatego zaprawdę powiadam ja Wam- na komodzie będzie bardzo kolorowo wiosną. Dzisiaj chciałam Wam przedstawić moje ulubione rzeczy, które znalazłam w kilku sklepach internetowych i które zdecydowanie zajmują zaszczytne miejsca w mojej (nieprzyzwoicie wielkiej) liście życzeń :).

Jeśli chodzi o koszule- tak jak wspominałam, w mojej szafie będą rządzić wszelkie wzorki, łącznie z motywem kosmosu, którym nie nacieszyłam się wystarczająco w zeszłym sezonie.

Jeśli buty, to tylko Deezee - miękkie mokasyny zdobyły moje serce, zarówno te gładkie, jak i we wzór jaskółek czy te balansujące na granicy kiczu- w panterkę z koroną! Co do obcasów- stawiam albo na zupełnie gruby, albo totalnie cienki, bez platformy. I z dziką radością przyjęłam powrót genialnych sandałów z szyfonową wstążką- mam nadzieję, że uda mi się je zdobyć, zanim wszystkie szalone fashionistki mi je wykupią :)!

Nie mniejsze szaleństwo zapowiada się w spódnicach- w tym sezonie jestem całkowicie oddana asymetrii- z przodu dłuższa, z tyłu krótsza- miodzio! No i oczywiście długość maxi. Będzie kolorowo!
Wiele spódnic pochodzi ze sklepu http://www.sheinside.com - do 31 marca po wpisaniu kodu MAR20 przy składaniu zamówienia, uzyskacie 20% zniżki na swoje zakupy.

Co do sukienek- Stawiam na www.glamorousuk.com -moje najnowsze sklepowe odkrycie. Znajdziecie tu ubrania świetnej jakości, zgodne z najnowszymi trendami, w fajnych cenach i z tanią wysyłką (£3,49), POLECAM! Ja właśnie ekscytuję się worem ciuchów z Glamorousuk i nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła je Wam pokazać :)). Niebawem dłuższy wpis o sklepie- przebieg zakupów, wysyłka, rozmiary - postaram się Wam o tym wszystkim opowiedzieć :).

W sezonie wiosennych nie może zabraknąć fajnych torebek- chyba dojrzałam do poważnej, życiowej decyzji- chciałabym mieć plecak! Najlepiej taki w azteckie wzory z Asos, aczkolwiek tym z Romwe też bym nie pogardziła. Oprócz tego bardzo podobają mi się małe, słodkie torebki w pastelowych kolorach, oraz siermiężne worki. Jak widzicie- w kwestii torebek rządzi u mnie zasada "od sasa do lasa" ;))

Mam nadzieję, że coś Wam się spodobało i że chociaż trochę natchnęłam Was do poszukiwań perełek na sezon wiosenny.



z brokatowym kołnierzykiem i w serduszka - VJ-Style.com ; kosmiczna, miętowa i w stylu Hermes- http://www.romwe.com; z wytłaczanymi różami i w jaskółki- http://www.oasap.com

Wszystkie zhttp://www.deezee.pl
Sandały na szpilce- Zara

kosmiczna, beżowa- http://www.romwe.com ; kolorowe maxi i w azteckie wzory - http://www.sheinside.com , kremowa maxi- River Island, asymetryczne- http://www.glamorousuk.com
Glamorousuk.com

plecak w azteckie wzory, kuferek w azeteckie wzory, pudrowa i kremowo-koralowa w koty- http://www.asos.com ; torba-worek, czarna obok- http://www.vj-style.com ; słomkowy plecak- http://www.romwe.com