Ufff! Nareszcie u siebie! Włochy są piękne, ale moje domatorstwo połączone z patriotyzmem w pewnym momencie krzyczy „halo, może by tak już skończyć wojaże, siąść pod kocem z kubkiem kakao i pospędzać jesień jak na mnie przystało??’. Nareszcie mam na to czas, więc spodziewajcie się większej aktywności na blogu niż ostatnio. Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jeden z kilku zestawów, jakie udało mi się sfotografować we Włoszech- w dzień, w który jadłam najlepszą pizzę swojego życia- zupełnie niepozorną, przepyszną Margheritę! Florencja zdecydowanie wygrywa z kategorii jedzenie oraz … torebki (do teraz pluję sobie w brodę, że sprawiłam sobie żadnej, myśląc „aaa tam, w Mediolanie to dopiero będzie haj feszyn!”). Przedstawiam Wam więc mój standardowy strój podróżniczki i parę innych fotek, m.in z miejsca, w którym mieszkałam we Florencji :).
Buziaki!
M.

________________________________________________________________
jacket: Vivilli
pants: Stradivarius
beanie: ebay
Converse: eButy.pl
necklace: BeU Culture
bag: VJ Style

fot. Kamil & ja