W końcu pokazała się piękna, złota jesień! Świetna pogoda, przyjazd do domu, spotkanie z przyjaciółmi i wizyta w najlepszym znanym mi second-handzie (Zapraszam do Zawiercia, Bawełna jest ogromna, starczy dla każdego 😉 ) nastrajają mnie wyjątkowo optymistycznie. A to dobrze, bo za pasem dwa piękne kolokwia z prawa rzymskiego, więc odpowiednie nastawienie jest tu bardzo wskazane! Wielki sweter (moja Mama twierdzi, że turecki. Niech będzie i turecki- grunt, że wielki, ciepły, bezguzikowy i biało-czarny) upolowałam w jednym z second-handów w Lublinie (ale nadal moje rozeznanie w tamtejszych ciucholandach jest właściwie żadne). Chyba można już stwierdzić, na podstawie jesiennych postów, że jestem fanką beretów. Razem z Mamą stworzyłyśmy niemałą kolekcję, którą pewnie będę Wam prezentować przez wiele chłodniejszych miesięcy. Zostawiam Was ze świeżymi (jeszcze cieplutkie) fotkami i lecę się pakować. Trochę mi słabo na myśl o 5-godzinnej podróży, aaaale- byle do przodu :)!

krótkie spodenki na wysokim stanie: Troll
bluzka z żabotem: Mamy, zwykły sklep
emu: deezee
beret: zwykły sklep
sweter: SH
torba: zwykły sklep
płaszcz: Patrol